Prawy wizerunek lewych transmisji

tv

Zanim stałem się szczęśliwym posiadaczem Canal +, zdarzało mi się wchodzić na strony, na których w formie video prezentowane były mecze na żywo. Nie wiem, jak to się technicznie odbywa, w każdym razie jeden pan z drugim puszczają w eter transmisje wydarzeń sportowych. Wydaje mi się, że ktoś w łańcuszku ludzi w tym uczestniczących łamie prawo - z drugiej strony, skoro to działa, a duże stacje TV nie robią publicznej nagonki, to może jest to legalne.

Niemniej jednak osoba, która zamieszcza na stronie taką transmisję, nieodzownie zamieszcza też prośbę o datek. Czyli mamy kogoś, kto pośredniczy  w szemranym interesie, jest anonimowy i chce od nas pieniądze. Czy te pieniądze zdobędzie, zależy głównie od tego, jaki stworzy wizerunek.

Obejrzałem sobie takich stron ok. 10. Prawie żadna nie wzbudza zaufania. Wizerunkowo wybija się tutaj pl-sport.tv. Już sama domena pokazuje, że  ma się do czynienia z inną stroną. Adresy konkurencji oparte są często na wieloczłonowych nazwach w mało znanych, darmowych domenach.

W sekcji poświęconej opłatom jest wyjaśnione, jakie są miesięczne koszty transmisji, a także ile kosztuje dany rodzaj smsa, którym można zasilić kasę młodego przedsiębiorcy. Że jest to biznes, nie mam wątpliwości. Podane koszty są zbyt małe na serwer dedykowany, a zbyt duże na serwer wirtualny. Nie każdy odbiorca strony to wie, więc przy odpowiednio stworzonym wizerunku, promotor lewych transmisji może mieć wzięcie.

Przy liście numerów na jakie trzeba wysyłać smsy, powinien znaleźć się odnośnik do jakiejś neutralnej i poważanej strony, na której potwierdzone jest, że taki a taki numer wiąże się z taką a taką opłatą. Po wielu powszechnie znanych historiach, istnieje w społeczeństwie duża obawa przed wysyłaniem smsów na nieznane numery.

Ale to właściwie jedyny poważny zarzut do wizerunku pl-sport.tv. Co należy pochwalić? Na górze strony znajduje się kolaż sportowych motywów (czyli ktoś się postarał nadać stronie półprofesjonalny charakter), a treścią strony oprócz playera video jest program tv i narzędzie wizerunkowe: boks “Lubię to” z Facebooka. A na Facebooku ponad 1300 fanów - to najlepiej świadczy o tym, że z pomocą tych prostych działań wizerunkowych, strona wzbudziła zaufanie.

Tags: ,

Brak komentarzy

Panoramy wirtualne i obrotowce

apostolski-panoramaRozważając o tworzeniu wizerunku w Internecie na pewno należy wziąć pod lupę trend już nie nowy, ale ostatnio - ze względu na szybko rosnącą prędkość łącz - popularniejszy. Mianowicie wirtualne panoramy.

Z pojęciem tym związanych jest kilka sposobów prezentacji. Najprostszym jest tzw. obrotowiec, czyli produkt, który użytkownik na ekranie może obracać - zazwyczaj w jednej płaszczyźnie, ale przy bardziej skomplikowanych realizacjach, również w wielu płaszczyznach. Typową wirtualną prezentacją jest możliwość dowolnego obracania się (rozglądania) po wnętrzu pomieszczenia, wraz z przybliżaniem i oddalaniem. Najbardziej zaawansowaną prezentacją jest wirtualna wycieczka, która złożona jest z wielu wirtualnych panoram, a także posiada bardziej lub mniej rozbudowany interfejs nawigacyjny.

Obrotowiec jest dedykowany produktom i można go wykonać na dowolnej wielkości produkcie, który da się przenieść i obracać. Mniejsze produkty robi się poprzez specjalne fotografowanie. Większe można zeskanować w technologii 3d - trwa to o wiele dłużej i jest wielokrotnie droższe. Z tego co się orientuję to skaner 3d jest w Polsce jeden i mam do niego dostęp, gdyby ktoś był zainteresowany.

Wirtualne panoramy i wycieczki służą z kolei pomieszczeniom (wskazane dla hoteli - przykład), ew. wyposażeniom wnętrz (wskazane dla producentów mebli - przykład). Do ich zrobienia również niezbędny jest dobry fotograf.

Tyle tytułem koniecznego wstępu. Warto się zastanowić po co bawić się w te wirtualne bajery. Powodów jest kilka:

1. Głód wiedzy
Konsument w obecnych czasach dużo wie. Wie też, że może dużo się dowiedzieć. Dlatego oczekuje jak najdokładniejszej wiedzy na temat produktu/usługi. Walkę o klienta wygrywają ci, którzy najdokładniej go informują. Ci którzy pokażą mu najdrobniejszy szczegół produktu.

2. Próbka gratis
Wiele produktów, czy usług posiada funkcjonalność testową. Nazywamy to demem, trialem, okresem próbnym itp. Konsumenci oczekują, że mogą produkt/usługę przetestować przed kupnem. Wirtualna panorama, czy obrotowiec wpisują się w tę rolę.

3. Bycie na czasie
W erze nowych technologii, duże grono odbiorców docenia, jeśli firma korzysta z nowych technologii. Część z tych konsumentów wręcz uważa, że skorzysta z oferty wyłącznie takich firm, które wyróżniają się na rynku. Firmy, które stosują wirtualne technologie mają przewagę nad tymi, które ich nie stosują. Przewagę w walce o klienta.

Oczywiście nie jest tak, że wstawiając panoramę, czy obrotowca, efekt mamy murowany. Od jednego z hoteli, dla których robiliśmy panoramy, dostałem informację, że mają z nimi problem. Zostały tak dobrze zrobione (w sensie, tak ładnie wyglądają pomieszczenia, które fotografowaliśmy), że potem jak klient przyjeżdża do hotelu, to jest rozczarowany, że na żywo nie wygląda to tak ładnie. Innym problemem jest, że nie każdy ma zainstalowaną Javę na komputerze i nie zamierza jej instalować - wówczas panoram zrobionych w tej technologii użytkownik nie obejrzy. Z tego na przykład powodu, panoramy, które robiliśmy kilka lat temu w Javie, w tym momencie przerabiamy na flashowe, które robimy od dwóch lat - tę technologię ma na komputerach 99% użytkowników, a i przeglądarki w telefonach komórkowych coraz lepiej radzą sobie z Flashem. Problemem dla niektórych użytkowników może też być prędkość łącza - przy wolnym łączu panorama wczytuje się długo, a obrotowiec nie działa płynnie, a do tego spowalnia działanie całej strony.

Przy powyższych niedogodnościach, wciąż jednak zalety zdecydowanie wysuwają się na pierwszy plan. Wirtualizm to trend obowiązujący już od czasów filmów z lat 90-ych, gdzie po założeniu specjalnych okularów, bohaterowie przenosili się w inny świat. Ludzie chcą doznawać w 3d, chcą widzieć to, czego nie mogą zobaczyć. Panoramy wirtualne spełniają te oczekiwania. Dlatego właśnie sklepy internetowe, które w opisie produktu dają obrotowca, częściej ten produkt sprzedają. Dlatego właśnie mieszkania na sprzedaż, którym towarzyszy wirtualna panorama w Internecie, sprzedają się dużo szybciej niż poprzez pośrednika. I bez jego marży.

Tags: , ,

Brak komentarzy

Kinder-prezydent

szmajaWystartowała strona kandydata na Prezydenta RP - Jerzego Szmajdzińskiego. O dziwo, pod innym adresem, niż pierwotnie planowano - www.szmajaok.pl. Na szczęście (dla siebie) wypromowany adres superszmaja.pl został odpowiednio przekierowany i dorobek tego adresu nie został zmarnowany.

Być może na taki ruch wpływ miał fakt, że powstała również antystrona www.superszmaja.com i Szmajdziński chciał uniknąć napędzania sobie negatywnego elektoratu.

A jeśli chodzi o samą stronę, to mam wrażenie, że nie wykorzystano potencjału pomysłu. Po pierwsze, grafika celuje wręcz w grupę, która na oddawanie głosów jest jeszcze zbyt młoda. Po drugie, wydaje mi się, że pomylono humor z ośmieszaniem się. Po wejściu na stronę, zamiast newsa o tym, że strona w końcu ruszyła, że ma takie i takie atrakcje, wita nas informacja o konkursie na karykaturę Szmajdzińskiego. Mam wrażenie, że wszystko co Szmajdziński ma do zaoferowania jako prezydent to błaznowanie i karykaturowanie samego siebie.

W czterech rogach strony postawiono Szmajdzińskiego, który prezentowany jest w postaci lotnika, tenisty, rycerza i niedźwiedzia. Nic jednak z tego nie wynika. Oczekiwałem, że po kliknięciu, pojawi się jakieś wytłumaczenie, skąd te postaci. Tymczasem nie dzieje się kompletnie nic.

W dziale multimedia też nie jest najlepiej. Duże pochwały należą się za pomysł wstawiania filmów, które nie są typowymi politycznymi nawalankami. Skoro strona ma być lekka to i filmy na niej zawarte też. Niestety film, który znajduje się na stronie prezentuje Szmajdzińskiego z gimnazjalistkami, które nie mogą na niego głosować. Jeszcze gorzej jest jak się wejdzie na gry. Jest tam jedna gra - typu memory. Po ukończeniu jej nie ma żadnej światłej myśli przyszłego kandydata na prezydenta, żadnych gratulacji od Super Szmaji - nic. Po co więc było eksploatować ten pomysł? By pokazać gębę Szmajdzińskiego na kilkunastu kartach? Były już kiedyś takie dowcipy z serii “otwieram gazetę - polityk X, włączam telewizor - polityk X - aż boję się otworzyć lodówkę…”. Przesada nigdy nie jest dobra.

Serwis jest, przepraszam za słowo, niedorobiony. Ktoś miał dobry pomysł, ale wyszła z tego nieprzemyślana strona, skierowana nie do tej grupy docelowej co trzeba. Zamiast tworzyć wizerunek odpowiedzialnego, ale przyjemnego prezydenta, na luzie, bez nadymania się, pokazuje niedźwiadka - na maskotkę dla gimnazjalistek z filmu się nadaje, na Prezydenta RP absolutnie nie.

Tags: , , ,

Brak komentarzy

Superszmaja - bd jaja?

superszmajaMedia dziś obiegła informacja, że Jerzy Szmajdziński, kandydat na Prezydenta Polski, będzie miał nowoczesną stronę pod adresem www.superszmaja.pl. Duży plus dla otoczenia kandydata lewicy za to, że informację ochoczo zaprezentowały zarówno największe dzienniki, jak i stacje radiowe. Ale co dalej?

Według TOK FM na stronie internautów będą witać cztery postacie kreskówkowe - każda z głową Jerzego Szmajdzińskiego. Będzie to rycerz, pilot, tenisista i pluszowy miś. Pogratulować można dobrego pomysłu na zaprezentowanie kandydata od innej strony i to z użyciem Internetu, które jest w Polsce medium wciąż zbyt mało eksploatowanym w polityce.

Przydomek “superszmaja” może budzić wątpliwości, czy ego kandydata nie jest zbyt przerośnięte, ale jeśli wszystko zostanie w tonie humorystycznym - a takie są zapowiedzi - to myślę, że nikt tego źle nie odbierze. W Polsce ostatnio superbohaterowie są dość popularni. Niewykluczone zresztą, że na pomysł SuperSzmaji natchnął lewicę TurboDymoman. Stefan Niesiołowski twierdzi z kolei, że to codzienny przydomek Szmajdzińskiego. Tak, czy owak - Superszmaja wyróżnia się na tyle, że zostanie dobrze zapamiętany, a jeśli stworzenie strony zostało poparte dobrymi badaniami, to twórcy już na pewno wiedzą, jaka forma Szmajdzińskiego najbardziej przypadnie do gustu publice. Rycerz pewnie będzie walczył o wartości lewicy. Pilot będzie prowadził nas dobrą drogą ku lepszej Polsce. Tenista pokaże, że sport to zdrowie, a pluszowy miś będzie sympatycznym obliczem kandydata na prezydenta. Na pewno musi być w tym humor i autoironia. Jak to zostanie zrealizowane - szczerze nie mogę się doczekać.

Usłyszałem dziś w radio, że “szmaja” w niektórych regionach Polski to negatywne określenie i że to może budzić złe skojarzenia. To ciekawy aspekt - jeśli ktoś z czytelników coś na ten temat wie, proszę o komentarz.

Jakkolwiek cały pomysł jest dobry, tak na razie jego autorzy nie wykorzystali należycie potencjału tego, że informacja obiegła wiele mediów. Po wejściu na stronę zobaczymy laptopa i chłodną informację o SLD i stronie w trakcie budowy. A można było już wstawić głowę Szmajdzińskiego w kostium Supermana i dołożyć wesoły tekst.

Tags: , ,

Brak komentarzy

Rewolucja w kobiecej rewolucji

kobiecaNiedawno zmienialiśmy sklep internetowy www.KobiecaRewolucja.pl, który prowadzimy wraz z warszawskim partnerem. Wyzwanie było nie lada, bo sklep cieszy się dużą popularnością (zwłaszcza w ostatnim okresie - tak, przedświąteczna gorączka już się zaczęła) i trzeba było wszystko przeprowadzić sprawnie.

Co sprawiało, że proces zmiany należało głęboko przemyśleć:
- nowy system, oparty o PROFITSHOP, jest kilkakrotnie bardziej zaawansowany od starej wersji sklepu, którą robiliśmy dawno temu
- dane użytkowników, które były pobierane w starej wersji sklepu, nie odpowiadały dokładnie danym, które chcieliśmy pobierać teraz
- mieliśmy prawie tysiąc zarejestrowanych użytkowników

Co zrobiliśmy:
- pobraliśmy z bazy dane użytkowników rozkładając ich na części pierwsze, przyporządkowując dane do nowej bazy, zgodnie z nowymi oczekiwaniami - dzięki temu nie straciliśmy klientów, którzy są już z nami związani (klientowi raz pozyskanemu jest dużo łatwiej coś sprzedać, niż pozyskać nowego)
- zachowaliśmy hasła klientów, aby w nowej wersji bezproblemowo mogli się logować
- wystawiliśmy na moment informację o zmianie sklepu, by nikt w tym czasie nie robił zakupów i szybko podmieniliśmy systemy
- puściliśmy mailing do użytkowników, informując o nowym, wygodnym sklepie, podkreślając walory

Jaki uzyskaliśmy efekt:
- jeszcze większą sprzedaż, jako bezpośredni efekt zmian i mailingu
- wzmocniliśmy wizerunek sklepu, gdyż mimo wielkich zmian, nie pozbawiliśmy nikogo konta - wszystkie dane zostały przeniesione i żaden użytkownik nie odczuł z tego powodu dyskomfortu - doceniono, że zmieniamy się na lepsze

Tags: , ,

Brak komentarzy

Serwery jak marzenie

dreamhostW związku z tym, że firma home.pl, w której od lat mamy serwery i którą zawsze chwaliłem, ostatnio dramatycznie obniżyła jakość usług, zacząłem szukać innego dostawcy usług hostingowych. Wybór padł na amerykański dreamhost.com. Co do faktycznej jakości usług jeszcze nie miałem okazji się przekonać, niemniej jednak bardzo zauważalny jest odmienny - jeśli weźmie się pod uwagę branżę hostingową - sposób na budowanie wizerunku.

Jest on kontrowersyjny, gdyż opiera się o dowcip i dość ogólne, aczkolwiek lekkostrawne opisywanie usług. Tymczasem serwery to bardzo poważny temat. Dla pewnej części biznesów są podstawą ich działalności, a dla pozostałych firm są po prostu bardzo ważne - w końcu każdy szanujący się biznes ma stronę www i korzysta z e-maili. Dlatego wszystkie firmy hostingowe z jakimi do tej pory się spotkałem, kreując swój wizerunek, stawiają na bezpieczeństwo danych i używanie poważnego języka opisującego usługi. Jest to też język precyzyjny.

Jak się ma zatem do tego polityka Dreamhost? Amerykańska firma na pewno się wyróżnia. Na pewno sprawia to, że wśród tysięcy firm hostingowych zostanie definitywnie zapamiętana, a z powodu jej wyjątkowości Internauci będą sobie o niej mówić. Na tym polu sukces został osiągnięty w 100%. Przy całym tym sukcesie mam jednak obawy o to, czy sprostają moim oczekiwaniom względem jakości usług.

Usługi nie są dokładnie opisane. Gdy chcę porównać oferty firm hostingowych widzę na jakim sprzęcie pracują. Mam punkt odniesienia, dzięki czemu jedne oferty są lepsze, a inne gorsze. Nie da się na takiej płaszczyźnie porównywać oferty Dreamhost, gdyż oferta Amerykanów to z grubsza “wszystko spoko i bez limitów”. Z kolei podczas rozmowy z konsultantem na czacie, bardziej niż fachowość przebija bardzo familiarny tok konwersacji. Jakbyśmy byli najlepszymi kumplami od lat.

Nie twierdzę, że to złe, ale w takim wydaniu również nie uznałbym za świetne. Wydaje mi się, że dreamhost.com powinien dalej iść obraną drogą. Bardzo ważne przy tym są jednak działania uwiarygadniające firmę. Świetnym ruchem jest prowadzenie bloga z informacjami o awariach. Wpisuje się to w atmosferę otwartości panującej na Dreamhost. Również encyklopedia pojęć, problemów i przykładów dedykowana wyłącznie Dreamhost i współtworzona przez społeczność jest dobrym ruchem, gdyż wysyła komunikat: jesteśmy otwarci, solidni, nie mamy nic do ukrycia, a jak się mylimy, to nam pomóżcie - wszyscy jesteśmy równi. To dwa, bardzo dobre ruchy amerykańskiej firmy.

Myślę, że idealnym uzupełnieniem polityki Dreamhost byłby dokładniejszy opis usług (opcjonalnie, dla ciekawskich), a także wstawienie na stronę główną testimonials, czyli różnego rodzaju rekomendacji firm i osób prywatnych. To od razu budzi zaufanie i świetnie uzupełnia wszechobecny luz i dowcip.

Apropos, w dreamhost.com strona błędu 404 (sygnalizacja o błędnym adresie) nie jest zwykłym “Przepraszamy, ale strona o takim adresie nie istnieje”. Dreamhost zaczyna od: “O stary, no to dowaliłeś. Zepsułeś Internet. Jesteś z siebie dumny?”

Tags: ,

4 Komentarze

Jak to si robi w Rumunii

the-land-of-choice-hagiW Eurosporcie od kilku tygodni dość często widuję reklamę Rumunii (trochę pogrzebałem i okazało się, że cała kampania zaczęła się jeszcze w czerwcu). W reklamie, byłe gwiazdy rumuńskiego sportu mówią prostą frazę “This is Romania” po czym następuje seria ujęć rumuńskich widoczków.

Rumuni postawili na osoby, które kiedyś były dobrze rozpoznawalne w świecie. Nastase świetny tenista. Comaneci wybitna gimnastyczka. Hagi - Maradona Karpat. Na którymś z rumuńskich blogów przeczytałem, że nie było innego wyboru, gdyż aktualnie czynni sportowcy z Rumunii nie są znani, a najbardziej rozpoznawalne postaci, Dracula i Causescu, nie żyją. Ja mam 29 lat. świetnie kojarzę Hagiego. Wiem kim była Comaneci i kojarzę nazwisko Nastase (nie wiedziałem, że był tenistą, póki tego nie sprawdziłem). Zatem chyba nie jest tak źle - rozumiem, że ci sportowcy to autorytety, a zatem to co mówią, wskazują, ma pewną wartość. To na pewno dobre posunięcie.

Przy okazji zacząłem się zastanawiać kogo w Polsce można by wykorzystać do takiej kampanii. Wydaje mi się, że najlepsi byliby: Boniek, Dudek, Kubica, Radwańska i Małysz. O Bońka pytał mnie nawet chiński taksówkarz w Szanghaju. To na pewno najbardziej rozpoznawalny polski piłkarz wszechczasów. Do młodszych mógłby przemówić Jerzy Dudek. Mógłby nawet zrobić swój słynny Dudek Dance z finału Ligi Mistrzów. Kubica byłby dobrym nośnikiem promocyjnym na prawie cały świat, gdyż F1 jest popularna nawet w Katarze, czy Chinach. Gorzej z USA, ale Amerykanom o Polsce mogłaby mówić Radwańska - jakby nie patrzeć 10 rakieta świata.

Ale wracając do reklamy. Jest ona w samej Rumunii dość kontrowersyjna. Pokazuje praktycznie wyłącznie przyrodę. Rumunia ma tu wiele do pokazania - pytanie jednak, czy w ten sposób ma być postrzegana zagranicą. Całość podkreśla hasło “Land of choice”. Odnosi się ono nie tylko do sfery symbolicznej (kraj wielu możliwości), ale też (a może nawet głównie) do sfery dosłownej: kraina, która jest różnorodna. Skupiając się wyłącznie na pięknych widoczkach Rumunii chyba jednak nie wykorzystali potencjału hasła. Inna sprawa, że może takie właśnie były założenia kampanii (nie znam ich) - pokazać Rumunię jako kraj piękny geograficznie. Na pewno dzięki temu przekaz jest spójniejszy i łatwiejszy do zapamiętania, a umówmy się - Rumunia, podobnie jak Polska - to kraj w świecie raczej anonimowy.

Opisana wyżej reklama jest istotną częścią większej kampanii. Z innych rzeczy, na które udało mi się trafić, godne uwagi wydają się być dowcipne plakaty, które pokazują wspomnianych rumuńskich sportowców w konfrontacji z zwierzętami przybierającymi taką samą pozę (jeden z takich plakatów obrazuje ten wpis). Jeszcze większym humorem okraszony jest film (dostępny tylko w necie, miał chyba spełniać funkcję virala), który można zobaczyć np. tutaj.

Opisuję ten przykład, gdyż Polska i Rumunia mają wiele podobieństw:
- kraj słabo rozpoznawalny w świecie
- kilku dobrze rozpoznawalnych sportowców
- zróżnicowanie geograficzne (góry, morze, jeziora, lasy)
- podobny stopień rozwoju
przez co sposób w jaki budują wizerunek państwa może być dla nas interesujący.

I jeszcze ciekawostka na koniec. Wpisując w youtube.com “poland” wyszukiwarka dała mi kilka propozycji rozszerzeń tej frazy. Zrobiłem tak samo z “romania”. Oto pierwsze 2 rozszerzenia dla każdego państwa:

Romania: a) country, b) music

Poland:  a) story, b) hooligans

Tags: ,

1 Komentarz

Jak (nie) budowa wizerunek na forach internetowych

forumbigchinaCo jakiś czas doglądam forum na BigChina.pl. Dzięki konfliktowi pewnych osób wezwano mnie jako koło ratunkowe (mimo, że odsunąłem się nieco w cień spraw związanych z importem z Chin, wciąż moje zdanie w środowisku się liczy). Temat mocno zahacza o kwestie wizerunkowe, dlatego poświęcę mu osobny wpis jak sprawa się skończy. Przy tej okazji jednak przypomniał mi się inny przypadek, który zdarzył się dawno temu, a który warto opisać, jako przykład budowania wizerunku na forum. I jako przykład upadku z dużej wysokości.

Otóż półtora roku temu na forum.bigchina.pl pojawił się użytkownik bialymaly. Fora mają to do siebie, że po jakimś czasie wyrastają na nich liderzy - osoby o największej liczbie postów, najbardziej poważane, prezentujące sporą wiedzę. Wspomnianemu użytkownikowi zajęło to kilka miesięcy. Polecam zapoznać się z jego profilem: profil bialymaly.

Widać, że na początku wpisy nie były dokonywane z pozycji znawcy. Warto jednak zauważyć, że już w pierwszych postach dot. transportu bialymaly powoływał się na osoby z imienia i nazwiska. Ja wiem, że były to po prostu osoby wyceniające transport w DHL, ale bialymaly - słusznie zresztą - budował wizerunek kogoś kto zna dużo osób, a zatem, “zna się na rzeczy”.

Z upływem kolejnych miesięcy, bialymaly robił wpisy ustawiające go na pozycji doświadczonego profesjonalisty. Ubarwiał je ciekawymi historyjkami. Aż w końcu przyszedł dzień, gdy… jego wiedza i profesjonalizm zostały zdemaskowane. Człowiek ten okazał się kimś, kto przygodę z importem zaczął niedawno, ale - w celu pozyskania klientów na pośrednictwo - kreował wizerunek osoby, która siedzi w biznesie od lat i wszystko może załatwić.

Pamiętam, gdy zadzwonił do mnie (jeszcze przed ujawnieniem jego prawdziwych kompetencji) i mówił, że właśnie skończył obwozić po Polsce syna prezydenta Azerbejdżanu, że ma masę znajomości i że nie rusza pośrednictwa w imporcie, jeśli nie jest na ileś tam dziesiątek tysięcy dolarów. Mimo, że nigdy wcześniej nie rozmawialiśmy, chciał przez telefon wywrzeć to samo wrażenie, które chciał wywierać przez Internet. Podszedłem do niego z rezerwą, gdyż półgodzinna rozmowa była właściwie chwaleniem się kogo on nie zna. Gdy powiedział, że nie ma telefonu komórkowego, gdyż szef Ery od tygodnia mu go załatwia, nie mogłem się już powstrzymać i stosownie to skomentowałem. Dla całego jego wizerunku był to gwóźdź do trumny - przesadził. W połowywaniu się na to kogo nie zna doszedł do punktu, że ktoś kto zarządza dużą firmą, ma mu załatwić telefon komórkowy - przekroczył punkt śmieszności. Z osoby profesjonalnej, którą chciał być, przeistoczył się w postać groteskową.

Podczas rozmowy wyszedł temat poprowadzenia wspólnych szkoleń z importu z Chin. Nie chciałem z nim tego robić, dlatego zakończyłem rozmowę w trybie przypuszczającym (może zrobimy wspólne szkolenia). Potem, gdy bialymaly został zdemaskowany na forum, w pierwszym poście powołał się na mnie, tzn. że będziemy robić wspólnie szkolenia (post ten wykasowałem, gdyż szkodził mojemu wizerunkowi, a nadając zdaniu tryb pewności, podawał nieprawdę).

Opisałem ten przykład, gdyż jest to ciekawy do analizy przypadek budowania wizerunku za pomocą forum internetowego. Jest to również przypadek spektakularnego upadku.

Człowiek ten budował wizerunek w oparciu o:

- odwoływanie się do autorytetów (nie chodzi mi o to, że handlowcy z DHL, syn prezydenta Azerbejdżanu, moja skromna osoba,  czy wiele innych person na które się powoływał, to autorytety - używam jednak tego sformułowania, gdyż jest to jedna z podstawowych zasad psychologii społecznej i wywierania wpływu)

- powtarzanie zasłyszanych opinii, z którymi ciężko się nie zgodzić

- przekazywanie wiedzy, nie zawsze najwyższej jakości, ale wśród odbiorców o nikłej wiedzy, wystarczającej

- aktywność w komunikacji z inymi użytkownikami forum

- pomaganie innym użytkownikom forum

Co go zgubiło? Fakt, że w Internecie istnieją różne fora i jeśli korzysta się z wielu, trzeba mieć na uwadze iż koloryzując rzeczywistość, trzeba używać do tego tych samych kredek. Inaczej człowiek samego siebie robi na szaro.

A tutaj można zobaczyć finał całej sprawy. Bardzo ciekawy przypadek: http://www.forum.bigchina.pl/viewtopic.php?t=997&highlight=

Tags: , ,

Brak komentarzy

wiadomie niewiadomi - polski biznes

mebleCzasem przysłuchuję się, jak rozmawia nasz handlowiec z klientami, których chce przekonać do stworzenia strony www. Jednym z jego sposobów na zdobycie klienta jest wyszukiwanie kiepskich stron i oferowanie stworzenia nowej. Gdy dojdzie do przesłania oferty, szansę na pozyskanie klienta mamy dość dużą. Sęk w tym, że do takiej sytuacji dochodzi niezwykle rzadko. W ok. 45% przypadków trafiamy na sytuację, że potencjalny klient jest świadomy tego, że ma kiepską stronę i już zlecił agencji interaktywnej stworzenie nowej. To są klienci, którzy wiedzą, że Internet to w większości przypadków najlepsze medium do promocji, budowania wizerunku i sprzedaży. Ok. 50% potencjalnych klientów jednak kompletnie tego nie rozumie.

Rafał dzwonił w piątek do firmy posiadającej stronę stoi za firmą przedstawioną na stronie, usłyszał od pani, że na pewno wszystko jest dobrze i nie potrzebują innej firmy, gdyż “mamy serwisanta, który zajmuje się stroną”…

I to właśnie obrazuje polski biznes. Zacofanie do tego stopnia, że nawet nie dostrzega się absurdu sytuacji: ktoś zajmuje się stroną, a mimo to jest ona popsuta i nieaktualna. Nawet jeśli ów serwisant świadomie kopie dołki pod swoim pracodawcą, to przecież ktoś kto działa w biznesie nie może być tak głupi, by tego nie zauważyć nawet, gdy ktoś trzeci (w tym wypadku my) rzeczowo zwraca uwagę.

Idąc tym tropem można dojść do wniosku, że gdyby bohaterce tego tekstu ktoś zalał mieszkanie, ona pewnie taplała by się w wodzie przez lata, aż by wszystko nie zgniło, uparcie twierdząc, że nie ma problemu, bo mąż na pewno dobrze zajmuje się mieszkaniem. Nie wierzę jednak w taki scenariusz. Zacofanie, słoma z butów, brak orientacji we współczesnych technikach marketingowych, brak świadomości wpływu wizerunku na działania firmy - to tzw. “polski biznes”. Określenie, które w różnych kręgach funkcjonuje pejoratywnie i nie widać, by obraz ten miał się zmienić. Może nowe pokolenie zmieni sytuację.

Tags: , ,

Brak komentarzy

Na tropie Euro 2012 - cz. 2

pl2012Jutro wyjeżdżam na wakacje, a co za tym idzie, nie będę pisać przez jakiś czas i to mnie zmobilizowało, by kontynuować dziś temat wykorzystania Euro 2012 do promocji Polski. Przedstawiam pomysł wykorzystania internetowych skupisk ludzi zagranicą. Po kolei.

1. Spółka PL.2012 powinna zatrudnić osoby, które:
- pochodzą z jednego z krajów, które kochają piłkę nożną, mają silną reprezentację, która prawdopodobnie zakwalifikuje się do finałów, a także mają pieniądze na wycieczki zagraniczne: Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania, Portugalia, Holandia, Szwecja
- znają się na piłce, to znaczy potrafią wymienić chociaż w części składy największych piłkarskich teamów
- znają Polskę, rozróżniają Warszawę od Gdańska, były w naszym kraju
- są elokwentne i znają techniki perswazji, bądź mają naturalny dar przekonywania
- są w bardzo dobrym stopniu zaznajomione z Internetem (korzystanie z for, netykieta, zamieszczanie treści itp.)

2. Osoby te powinny zarejestrować się na następujących forach w swoich krajach:
- serwisów piłkarskich (coś a’la www.pilka.pl)
- serwisów pism piłkarskich (a’la www.pilkanozna.pl)
- portali sportowych (a’la www.sport.pl)
- serwisów fanów danego klubu (a’la www.blaugrana.pl)
- portali turystycznych (a’la www.wakacje.pl)
- serwisów opisujących wycieczki (a’la www.odyssei.com)
- serwisów opisujących różne (zazwyczaj nowe) budowle (a’la www.skyscrapercity.com)

3. Zatrudnieni przez spółkę, powinni rejestrować się pod różnymi nickami i animować dyskusje, wzajemnie sobie dopowiadając na poruszane tematy, jeśli inni użytkownicy nie będą potrafili brać udziału w dyskusji (gdyż np. kompletnie nie znają Polski). Być może dla niektórych marketerów nie jest to czysta zagrywka, ale nie proponuję tu bałochwalczego pisania, że Polska jest cudowna z 20 różnych kont i kretyńskie spamowanie. Mówię tu o przekazywaniu pozytywnych i prawdziwych informacji o naszym kraju.

4. Jakie informacje powinni przekazywać?
- o bazie hotelowej
- o ciekawych, a także o dobrych zwyczajach w Polsce
- o postępach w pracach przygotowawczych do mistrzostw
- o tym, że w Polsce jest bezpiecznie (bo porównując z innymi krajami, nie jest tak źle)
- o tym, że można obejrzeć ciekawe miejsca, zabytki, których nie ma gdzie indziej (Polska ma naprawdę wiele do zaoferowania!)
- o tym, że po piwku Polacy są otwarci i można się z nimi fajnie bawić

5. Przy jakich okazjach to przekazywać? Jakie wątki poruszać?
- “nie mogę się doczekać Euro2012 - do Polski jest znacznie bliżej niż do RPA, gdzie będą MŚ w 2010 roku i zdecydowanie bardziej cywilizowanie”
- “czy odbiorą Euro2012 Polakom? ciekawe, jak im idą prace, bo słyszałem, że kiepsko”
- “chcę zwiedzić jakieś Państwo? jakie polecacie?”
- “ciekawe, gdzie zagranicą nasz klub ma najwięcej fanów”
- “najlepszy sposób na spędzenie wakacji dla kibica”
- “czy nasz kraj ma szansę na organizację MŚ albo ME w piłce nożnej”
- “szkoda, że Euro 2012 będzie w Polsce, bo oni chyba nie są w UE i będzie ciężko się dostać do nich”
- “podobno Euro 2012 ma być w Niemczech i w Polsce, bo Ukraina nie da rady”
- “jak będą wyglądać stadiony na Mistrzostwach Europy”

Są to wątki, które są prawdopodobne. Wątki, których stworzenie lub podchwycenie istniejących, jest czymś naturalnym i nie ma nic wspólnego ze spamowaniem for. Podczas takich właśnie wątków powstają opinie o danym kraju. Najwyższa pora, by ktoś to w końcu zaczął monitorować i wykorzystywać dla dobra naszego kraju.

Wymyślenie i napisanie tego, zajęło mi 15 minut, zatem to co przedstawiłem jest oczywiście szkicem - materiałem pomocnicznym na przygotowanie briefu do kampanii. Nie ma sensu, bym więcej pisał na blogu. Jak ktoś ze spółki PL.2012 będzie zainteresowany, poświęcę o wiele więcej czasu i opiszę wszystko dokładniej. Chciałem po prostu wskazać, że z pomocą niewielkich środków (bo to nie będzie dużo kosztować), można wykorzystać Euro 2012 i Internet do tego, byśmy tworzyli lepszy wizerunek Polski na arenie międzynarodowej, docierając z przekazem do tysięcy osób w każdym z interesujących nas krajów.

Tags: , , ,

2 Komentarze