Frost-Nixon

frost-nixonObejrzałem wczoraj „Frost-Nixon”. Film ciekawy, aczkolwiek zaczynając go oglądać, robiłem to z przeświadczeniem, że będziemy mieć do czynienia z fenomenalnym dziennikarzem Davidem Frostem, który dzięki odpowiedniej sztuce wywierania wpływu, a także dzięki nieziemskiemu intelektowi, wyciągnął od prezydenta Nixona kompromitujące wyznania.

Nie wiem, jak było naprawdę – nie żyłem w tamtych czasach, ale po obejrzeniu filmu, byłem mocno zdziwiony, gdyż Frostowi dorobiono gębę świetnego dziennikarza, tymczasem (jak pokazuje film), dziennikarzem był kiepskim. Nixon wodził go za nos i oglądało się to tak przykro,  jak wywiady z niektórymi polskimi politykami-populistami. Tak fatalny dziennikarz w ogóle nie powinien być pokazywany w telewizji, a już na pewno nie gloryfikowany za swoją nieudolność. Zdarzył się jednak dla Frosta cud. Otóż Nixon postanowił pozbyć się ciężaru, który nosił w sobie tak długo. Wyrzucił z siebie co mu leżało na sercu i zasługa Frosta była prawie żadna. Frost wyciągnął na światło dzienne niewygodne fakty, które podsunął mu pod nos prawdziwy dziennikarz śledczy (nazwiska nie pamiętam). To oraz chęć „wylania łez” przez Nixona sprawiło, że prezydent się otworzył. To uczyniło Frosta sławnym.

Ciekawe jak jeden fakt z życia człowieka powoduje pewną (niesłuszną) opinię, która potem powtórzona tysiące razy, czyni zeń herosa żurnalizmu. Taki wizerunek ma Frost do dzisiaj. Zupełnie niesłusznie.

Tags: , ,

Brak komentarzy

Na tropie Euro 2012 – cz. 1

pl2012Wszyscy już chyba w Polsce wiedzą, że w spółce zajmującej się organizacją Euro 2012 w Polsce, dostaje się 100 tysięcy premii. To sympatyczne pieniążki i postanawiam je zdobyć, a co. Dam tu spółce parę rad i to w odcinkach, więc będzie, że „pracuję na etat”. Dziś część pierwsza.

Prześledziłem dziś, jak spółka PL.2012 działa w Internecie, by promować Mistrzostwa Europy, które odbędą się w 2012 roku. Na początek powiem, że cieszę się, że oficjalna strona spółki jest na bieżąco aktualizowana, a poruszanie się po niej nie sprawia trudności. Zaznaczam to, by nie było, że ze mnie typowy Polak, co będzie narzekał, a nie dostrzega pozytywów.

Natomiast nie mogę przejść obojętnie obok tego, że kilka spraw nie gra.

1. Zarówno po wpisaniu w Google „uefa 2012”, jak i „euro 2012” strona nie wyświetla się na pierwszym miejscu. Wystarczyłoby ją trochę wypozycjonować i byłaby. Pierwsza rzecz jaka kibic powinien zobaczyć, to oficjalna strona. Inaczej spółka PL.2012 nie panuje nad przekazem, a co za tym idzie tworzeniem wizerunku Euro 2012 w Polsce.

2. Spółka PL.2012 reklamuje ambasady kibiców (projekt, który sprawia, że kibicom łatwiej poruszać się po obcym mieście, w obcym państwie). To świetna idea. Wchodzę na stronę ambasad i co? I linku do strony o Euro2012, ba, informacji jakiejkolwiek, ze świecą szukać. Podobnie jest z oficjalną stroną UEFA. Nie ma na niej – a przynajmniej ja, po długich poszukiwaniach, nie znalazłem – linku do oficjalnej strony mistrzostw. Jak więc obcokrajowcy mają do niej trafić. Smutne to tym bardziej, że aktualne newsy na stronie UEFA są z… 2007 roku. Chyba nie tak powinna wyglądać polityka informacyjna i wykorzystanie Internetu przez PL.2012.

3. Rzuciła mi się w oczy jeszcze jedna sprawa. Na zagranicznych wersjach naszej oficjalnej strony Euro 2012, nie wszystkie frazy, czasem nawet artykuły, są przetłumaczone.

Naprawdę nie chcę się czepiać, ale te błędy, które przytoczyłem świadczą o trzech podstawowych błędach:

– spółka nie kontroluje pozycji w Google

– spółka nie dba o to, by jej stronę promowali choćby najważniejsi partnerzy

– spółka nie dba o przekaz dla obcokrajowców

Cóż, na ostatnią bolączkę nie mam wpływu. Na dwie pierwsze mogę mieć minimalny, zamieszczając link do oficjalnej strony Euro 2012: www.2012.org.pl.

Tags: , ,

Brak komentarzy

Ile euro da nam EURO (2012)

stadionJeszcze do niedawna obraz Polaka zagranicą wyglądał tak:

Mężczyzna – obowiązkowo z wąsem, z niepełnym uzębieniem, w robotniczej kurtce – czasami z atrybutem władzy w postaci lejców i prawa jazdy kategorii F (f jak furmanka).

Kobieta – różowolica dziołcha, z koralami, w stroju ludowym.

To były wbrew pozorom pozytywne stereotypy.

Proporcjonalnie do upływającego czasu, a także do zalewu kolejnych krajów UE przez polskich poszukiwaczy lepszego życia, obraz ten się zmieniał. Staliśmy się fachowcami. Od prac fizycznych, ale też i umysłowych. Jesteśmy członkiem UE (lada dzień Buzek może nawet dostać bardzo prestiżową funkcję przewodniczącego Europarlamentu), będziemy organizować Euro 2012, mamy swojego człowieka w F1 i w NBA. Polska jest chętnie odwiedzanym celem turystycznym (choć potrzeba wiele pracy, by tak wciąż było). Generalnie rzecz biorąc wizerunkowo jesteśmy w kompletnie innym miejscu niż jeszcze 10 lat temu.

Przed nami krok do jeszcze wyższego poziomu i kołem napędowym mogą się tu stać właśnie Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej za 3 lata. Nie chodzi o to, że na kilkanaście meczy przyjedzie ileś tam turystów. Chodzi o wizerunek. I o to, jak do budowy pozytywnego wizerunku wykorzystać tę wielką imprezę. I o to, jak wizerunkowo nie stracić.

Popatrzmy co się dzieje na Ukrainie. Media donoszą, że pieniądze przeznaczane na stadion narodowy w Kijowie są rozkradane, że jakiś tam komitet, który miał zarządzać organizacją, jeszcze się nie zawiązał, że baza hotelowa się nie zwiększy, ani nie polepszy, że ukraińska liga od 13 lat działa nielegalnie itd. itp. A teraz pomyślmy z czym nam się kojarzy Ukraina, albo inaczej: z czym negatywnym się nam to państwo kojarzy? Z układami, zbyt dużą rolą ludzi na zbyt wysokich szczeblach, łapownictwem, słabą organizacją i kiepską bazą hotelową. Newsy, które czytamy dokładnie te stereotypy potwierdzają. Jak Euro 2012 nie odbędzie się na Ukrainie, kraj ten straci wiarygodność. Ukraina będzie kojarzyć się z tymi, co nie dotrzymują słowa, co mają bałagan itd. A przecież póki co nasi sąsiedzi jadą jeszcze na oparach pomarańczowej rewolucji – pokojowej walce o wolność. Głupio zaprzepaszczać taki image – niestety Ukraina jest na najlepszej drodze ku temu.

To tak ku przestrodze, ale wróćmy na krajowe podwórko. Bo u nas – mimo, że jesteśmy w innym miejscu – jest równie wiele do zyskania i stracenia. Będę starał się pisać o tym, co można zrobić, by faktycznie zyskać na Euro 2012. Będą to bardziej pomysły, niż głebokie analizy (nie temu w końcu służy blog) – mam jednak nadzieję, że ktoś je dalej rozwinie. Może nawet ja sam, jeśli będzie takie zapotrzebowanie.

Dobry wizerunek kraju, to więcej przychodów z turystyki, większy dopływ inwestycji zagranicznych, lepsza rozpoznawalność marek, łatwość w prowadzeniu interesów, większe imprezy kulturalne, łatwiejsze starania o dobrą pracę zagranicą, itd. Jest o co walczyć.

Tags: ,

Brak komentarzy

Strona za kierownic

autkoDziś przed dużym skrzyżowaniem pewien idiota zajechał mi pas bez użycia kierunkowskazu. Poziom wkurzenia wskoczył mi na 1 level. Następnie ów idiota rozmawiając przez komórkę (nie ma żadnych w głowie, to ratuje się GSM-em) nie spostrzegł się, że światło zzieleniało już jakiś czas temu. Poziom wkurzenia – level 2. A gdy się spostrzegł, naszemu mistrzowi kierownicy zgasł silnik…

…level 3…

Odpalił, ruszył, a mnie już włączyło się czerwone, a wraz z nim level 4. Są to wyjątkowo długie światła, dlatego brakło mi już skali w tym całym zdenerwowaniu (bardzo się spieszyłem).

Co zapamiętam z tej całej historii?

ADRES STRONY INTERNETOWEJ wytatuowanej na tyłku tego demona prędkości. Zapamiętam, że szczerze nienawidzę firmy o tym adresie, ponieważ za kółko sadza ludzi, którzy nie powinni się za nim znaleźć.

Ku przestrodze tym, którzy podają adres swojej strony na samochodzie (dobry pomysł) – paradoksalnie sposób w jaki korzystamy z dróg również wpływa na wizerunek firmy.

Tags:

1 Komentarz

Made in Sweden

szwecjaPrzeczytałem w ostatniej Angorze o kraju, który niegdyś nam potop zgotował. Jak donosi korespondentka tygodnika, Szwedzi mają dużą świadomość marki „Szwecja”. Już bardzo dawno temu powołali specjalny komitet ds. promocji Szwecji zagranicą. Komitet ten wytycza kierunki tworzenia wizerunku kraju ze stolicą w Sztokholmie.

Efekt działań jest znakomity. W rankingu Państw-marek, Szwecja plasuje się na 10. miejscu (przykładowo Polska na 30.). Okazuje się, że to jak postrzegamy Szwecję ma źródło w narodowej strategii, nad którą myślą specjaliści.

Oczywiście można zapytać „co ma wspólnego IKEA z narodową strategią?”. Otóż ma. Wytyczne komitetu nie są same sobie. Nie służą też wyłącznie politykom (swoją drogą tam nie ma możliwości, by jakiś polityk przedstawiał w niekorzystnym świetle swój kraj zagranicą – powinno się wysłać paru macherów z PIS-u do Szwecji po naukę). Wytycznych tych słucha cały naród. Wytyczne te podaje się w na uroczystej gali w miejscu, w którym rozdawane są nagrody Nobla, a na gali tej występują najwięksi szwedzcy artyści.

Jeśli tęgie głowy ustalą, że wizerunek Szwecji w świecie ma być budowany wokół skojarzeń wolność, otwartość, nowoczesność i opiekuńczość, to tak się dzieje.  Volvo tworzy nowoczesny design aut. IKEA w ramach otwartości zaprasza na dobre jedzenie i robi promocję w której za złotówkę przywozi meble do domu (wczoraj skorzystałem – nawet kurierzy byli mili i otwarci – założę się, że IKEA położyła na to duży nacisk).  A w ramach nowoczesności, pozwala na projektowanie mieszkania za pomocą programu, który można pobrać ze strony. W kryterium wolności, również doskonale się to wpisuje.

A teraz przejdźmy do czynnika ludzkiego. Kiedyś przez trzy lata działałem w branży turystycznej. Przeszedłem w niej każdy stopień. Zaczynałem od zapraszania turystów do hostelu, zagadując ich na warszawskim Dworcu Centralnym. Potem pracowałem na recepcji, potem zarządzałem hostelem, aż w końcu zostałem współwłaścicielem sieci hosteli. Na każdym etapie miałem kontakt z turystami ze Szwecji. Miałem też porównanie do turystów z innych krajów. Szwedzi zawsze byli otwarci, uśmiechnięci, a w swoim liberalnym podejściu, kulturalni, czym różnili się od Anglików, jak ogień i woda. To jest efektem odpowiedniego wychowania. Odpowiedniego przykładu, który idzie z góry. Odpowiedniej propagandy, która sprawia, że Szwedom zależy na ich wizerunku. Również przeciętnemu Karlssonowi, który jedzie zwiedzać inne kraje. Jakże różni się taki Karlsson od Kowalskiego…

Przed Olimpiadą w Pekinie większość elektronicznych tablic reklamowych w Chinach, wypełniały rządowe filmy instruktażowe o tym, jak się zachowywać (Chińczycy mają szereg zachowań, które Europejczyka mogą wprawić w osłupienie lub wręcz obrzydzić). Były zrobione w dowcipny, acz jednoznaczny sposób. I filmy te poskutkowały. Są kwestie, w których można się z Państwem Środka nie zgadzać. Tutaj akurat daję 100% poparcia i marzy mi się, by w Polsce też ktoś zajął się wizerunkiem kraju. By stało się to na szczeblu centralnym. By tęgie głowy faktycznie były tęgie, a nie z nadania politycznego. I by uczestniczył w tym zwykły Kowalski. Nawet jeśli miałby być tylko widzem odpowiednio przygotowanego filmu.

Wszyscy byśmy na tym skorzystali. Nie tracilibyśmy czasu zagranicą na tłumaczenie gdzie jest Polska albo dlaczego kradniemy tak dużo aut.

Tags: , ,

Brak komentarzy