Jak (nie) budowa wizerunek na forach internetowych

forumbigchinaCo jakiś czas doglądam forum na BigChina.pl. Dzięki konfliktowi pewnych osób wezwano mnie jako koło ratunkowe (mimo, że odsunąłem się nieco w cień spraw związanych z importem z Chin, wciąż moje zdanie w środowisku się liczy). Temat mocno zahacza o kwestie wizerunkowe, dlatego poświęcę mu osobny wpis jak sprawa się skończy. Przy tej okazji jednak przypomniał mi się inny przypadek, który zdarzył się dawno temu, a który warto opisać, jako przykład budowania wizerunku na forum. I jako przykład upadku z dużej wysokości.

Otóż półtora roku temu na forum.bigchina.pl pojawił się użytkownik bialymaly. Fora mają to do siebie, że po jakimś czasie wyrastają na nich liderzy - osoby o największej liczbie postów, najbardziej poważane, prezentujące sporą wiedzę. Wspomnianemu użytkownikowi zajęło to kilka miesięcy. Polecam zapoznać się z jego profilem: profil bialymaly.

Widać, że na początku wpisy nie były dokonywane z pozycji znawcy. Warto jednak zauważyć, że już w pierwszych postach dot. transportu bialymaly powoływał się na osoby z imienia i nazwiska. Ja wiem, że były to po prostu osoby wyceniające transport w DHL, ale bialymaly - słusznie zresztą - budował wizerunek kogoś kto zna dużo osób, a zatem, “zna się na rzeczy”.

Z upływem kolejnych miesięcy, bialymaly robił wpisy ustawiające go na pozycji doświadczonego profesjonalisty. Ubarwiał je ciekawymi historyjkami. Aż w końcu przyszedł dzień, gdy… jego wiedza i profesjonalizm zostały zdemaskowane. Człowiek ten okazał się kimś, kto przygodę z importem zaczął niedawno, ale - w celu pozyskania klientów na pośrednictwo - kreował wizerunek osoby, która siedzi w biznesie od lat i wszystko może załatwić.

Pamiętam, gdy zadzwonił do mnie (jeszcze przed ujawnieniem jego prawdziwych kompetencji) i mówił, że właśnie skończył obwozić po Polsce syna prezydenta Azerbejdżanu, że ma masę znajomości i że nie rusza pośrednictwa w imporcie, jeśli nie jest na ileś tam dziesiątek tysięcy dolarów. Mimo, że nigdy wcześniej nie rozmawialiśmy, chciał przez telefon wywrzeć to samo wrażenie, które chciał wywierać przez Internet. Podszedłem do niego z rezerwą, gdyż półgodzinna rozmowa była właściwie chwaleniem się kogo on nie zna. Gdy powiedział, że nie ma telefonu komórkowego, gdyż szef Ery od tygodnia mu go załatwia, nie mogłem się już powstrzymać i stosownie to skomentowałem. Dla całego jego wizerunku był to gwóźdź do trumny - przesadził. W połowywaniu się na to kogo nie zna doszedł do punktu, że ktoś kto zarządza dużą firmą, ma mu załatwić telefon komórkowy - przekroczył punkt śmieszności. Z osoby profesjonalnej, którą chciał być, przeistoczył się w postać groteskową.

Podczas rozmowy wyszedł temat poprowadzenia wspólnych szkoleń z importu z Chin. Nie chciałem z nim tego robić, dlatego zakończyłem rozmowę w trybie przypuszczającym (może zrobimy wspólne szkolenia). Potem, gdy bialymaly został zdemaskowany na forum, w pierwszym poście powołał się na mnie, tzn. że będziemy robić wspólnie szkolenia (post ten wykasowałem, gdyż szkodził mojemu wizerunkowi, a nadając zdaniu tryb pewności, podawał nieprawdę).

Opisałem ten przykład, gdyż jest to ciekawy do analizy przypadek budowania wizerunku za pomocą forum internetowego. Jest to również przypadek spektakularnego upadku.

Człowiek ten budował wizerunek w oparciu o:

- odwoływanie się do autorytetów (nie chodzi mi o to, że handlowcy z DHL, syn prezydenta Azerbejdżanu, moja skromna osoba,  czy wiele innych person na które się powoływał, to autorytety - używam jednak tego sformułowania, gdyż jest to jedna z podstawowych zasad psychologii społecznej i wywierania wpływu)

- powtarzanie zasłyszanych opinii, z którymi ciężko się nie zgodzić

- przekazywanie wiedzy, nie zawsze najwyższej jakości, ale wśród odbiorców o nikłej wiedzy, wystarczającej

- aktywność w komunikacji z inymi użytkownikami forum

- pomaganie innym użytkownikom forum

Co go zgubiło? Fakt, że w Internecie istnieją różne fora i jeśli korzysta się z wielu, trzeba mieć na uwadze iż koloryzując rzeczywistość, trzeba używać do tego tych samych kredek. Inaczej człowiek samego siebie robi na szaro.

A tutaj można zobaczyć finał całej sprawy. Bardzo ciekawy przypadek: http://www.forum.bigchina.pl/viewtopic.php?t=997&highlight=

Tags: , ,

Brak komentarzy

Grucha

gruchaRafał podesłał mi link do strony, która wprawiła mnie w osłupienie: www.mazi.com.pl. Jeszcze bardziej zdziwiony byłem, gdy zadzwoniłem do właściciela firmy posiadającej tę stronę. Człowiek bardzo sympatyczny, z dystansem, ale kompletnie nie zdający sobie sprawy, z tego, jaką krzywdę wyrządza wizerunkowi swojej firmy.

To, że strona się trochę rozłazi, jest jej najmniejszym problemem. Trochę większym jest fakt, że jak się na nią trafi, to ciężko się połapać, czym właściwie firma się zajmuje. W menu ma wynajem pracowników, usługi transportowe, insertowanie prasy i składowanie materiałów. Jakby nie patrzeć nie są to tak powiązane ze sobą dziedziny, jak choćby… no nie wiem… produkcja lodów i wafli.

Dlatego kursor wędruje do działu KIM JESTEŚMY. I co? I naszym oczom ukazuje się… grucha. Odświeżenie strony nie pomaga. To nie jest fatamorgana. Po wejściu w jakikolwiek inny dział: również grucha.

Jedyne co można własciwie na tej stronie zrobić, to… kliknąć w gruchę. Wówczas ukazuje się gruszkowa animacja! Otóż gruszka wdzięcznie skacze sobie po… stosie czasopism WAMP (tak, to ten WAMP - faceci wiedzą, a kobiety się domyślą). Cała animacja podpisana jest jako “Test gruchy”.

Wiedziony ciekawością, zadzwoniłem. Trafiłem na właściciela firmy. Człowiek okazał się miły, rozsądny i z tego co mówił, można się zorientować, że jego firma działa na wysokim poziomie. Stwierdził, że strona www nie jest taka ważna bo i tak ma dużo zamówień od największych firm. Zapytany o test gruchy odpowiedział (i słyszałem rozbawienie w jego głosie), że to znajomy zrobił kiedyś taką zabawną animację i wrzucił na stronę.

Ręce mi opadły i poczułem się zupełnie bezradny. Jak przekonać prężnie działającego biznesmena do tego, że w obecnych czasach usług szuka się w Internecie i to, jaką się ma stronę ma znaczenie (co pokazały choćby badania robione przeze mnie w 2006 i 2008 roku). Dlaczego taka osoba (i wiele jej podobnych - często na takie trafiam) tego nie rozumie? To są często inteligentni i obrotni ludzie. Może dopiero gdy liczba zamówień zacznie spadać, bo konkurencja do odpowiedniej jakości, doda świetnie wykreowany wizerunek, taki niewyedukowany internetowo biznesmen zrozumie, że warto zaprzyjaźnić się z e-marketingiem. Ale czy na pewno? Czy nie będzie wtedy zwalania winy na kryzys, na urzędników, na nieuczciwą konkurencję? Winny zawsze się znajdzie, bo winę łatwo znaleźć. O wiele łatwiej niż godzinę na zastanowienie się nad własnym wizerunkiem.

Tags: ,

1 Komentarz

Wszyscy wiedz, nikt nie m

interaktywnieOstatni czas był dla mnie dość szczególny. Miałem wypadek samochodowy, z którego dość szczęśliwie uszedłem z życiem, gdy wylądowałem na przeciwległym pasie. W Internecie zaś przeczytałem kilka niepochlebnych opinii. Hołduję zasadzie “co cię nie zabije to cię wzmocni”, dlatego postanowiłem zapomnieć o sprawie pierwszej i odnieść się do drugiej.

Krytykować w sieci jest bardzo łatwo. Nie zawsze niestety ta krytyka poparta jest argumentami. Miałem to szczęście (i mimo nienajmilszych stwierdzeń, dziękuję za krytykę), że kilku krytykantów wysunęło argumenty. Kontrowersje wzbudził mój drugi tekst o pomysłach na promocję przy okazji EURO2012, a konkretniej fakt, że proponuję by promować Polskę na forach.

Pozwolę sobie zatem przejść konkretnie do tej sprawy.

Nie lubię, nie pochwalam i nie toleruję sytuacji, w której, używając for, ktoś, np. firma działa po to by pisać wszędzie, że jest najwspanialsza, a inni są do bani. Miałem swoją drogą kiedyś do czynienia z taką firmą, gdy prowadziłem jeszcze BigChina.pl. Robili to tak nieudolnie, że firma ta wypłaciła nam dwa odszkodowania z tytułu bezprawnych działań godzących w dobre imię BigChina.

To co zaproponowałem w swoim wpisie, to opisywanie Polski - kraju dla wielu osób w Europie niestety anonimowego. To opisywanie Polski zaproponowałem z użyciem ludzi, którzy już w Polsce mieszkali. Byli. Jakoś się z naszym krajem związali. Jeśli ktoś chciał mnie posądzić o złe intencje - w wyniku niedopowiedzenia - mógł. Moją intencją jest jednak rzetelne informowanie o Polsce - z uwzględnieniem pozytywnych walorów naszego kraju.

Chciałbym zwrócić uwagę na to, że jeśli publicznie mówimy, że na forach tak działać nie wolno, a potem w firmach robimy szeroko rozumiany buzzmarketing to jest to po prostu hipokryzja. I oczywiście, to bardzo ładnie wygląda, gdy jeden specjalista z drugim mnie osądzą od szatanów PR-u. Dlaczego jednak nie mówi się na głos o tym, że zarówno duże, jak i mniejsze agencje stosują takie metody, nie tylko po to, by wspomagać komunikację danej firmy z otoczeniem, ale również po to, by w nieuzasadniony sposób promować daną firmę i wykazywać jej przewagę nad innymi. Ten temat jest niestety przemilczany. Tymczasem moje rozmowy z osobami, które pracowały w dużych i małych agencjach interaktywnych, a także lektura ich CV potwierdza, że mamy niestety do czynienia z hipokryzją. Jeśli ktoś ma problem z poczuciem wartości i lepiej się poczuje dowalając Łebkowskiemu, proszę bardzo - cieszę się, że mogę w tak przewrotny sposób pomóc. Myślę jednak, że dojrzalej byłoby podjąć realną dyskusję nad tym gdzie i kiedy kończy się komunikowanie o firmie/osobie/kraju, a gdzie zaczyna się propaganda - czasem wręcz parszywa propaganda.

Takiej jestem przeciwny. Dwulicowości też.

Tags: , ,

Brak komentarzy