zywotbrianaPodczas nieaktywności bloga, zdarzało mi się mieć ciekawy temat, jednak nie publikowałem go, gdyż wymagałoby to oficjalnego uruchomienia i zmuszenia się do regularnego pisania, a na to nie miałem czasu. Teraz tego czasu mam więcej – postanowiłem więc wrócić do pisania. Nie narzucę sobie jednak żadnego reżimu. Będę pisał kiedy będę miał ochotę i „wizerunkowe” spostrzeżenie na temat otaczającej nas  rzeczywistości. Po cichu ogłaszam zatem reaktywację.

Przeczytałem dziś depeszę PAP o możliwej zmianie nazwy Polska jest najważniejsza – nowej rucho-partii Kluzik-Rostkowskiej. Rozłamowcy z PIS chcą skrócić nazwę do Polska najważniejsza. Ten ruch wydaje mi się bardzo rozsądny i to z dwóch powodów. Po pierwsze, nowopowstałe partie, które nie mogą liczyć na poparcie znacznej części społeczeństwa (przynajmniej na początku), powinny mieć jak najprostsze nazwy. Na pewno wielu z nas nie raz się zastanawiało, czy obecną nazwę wymawia się PJN, czy JPN (a słyszałem jeszcze inne twory z tych trzech liter). To nie sprzyja tworzeniu silnego i spójnego wizerunku, gdyż ten buduje się od nazwy. Jeśli nazwa budzi wątpliwości, wszystko co posiadacz tej nazwy robi, będzie budzić wątpliwości. Nie będzie traktowany jako silny gracz, a wiemy, jak takie postrzeganie jest ważne w polityce – gdy nasz faworyt jest skazany na porażkę, często oddajemy głos na kogoś innego, kto ma większe szanse. Skrócenie tej nazwy do Polska najważniejsza, sprawia, że marka ta łatwiej zapadnie w pamięć i stworzy solidną podstawę do tworzenia wizerunku partii.

Myślę też, że spór o obecną nazwę z stowarzyszeniem bliskim Kaczyńskiemu, również nie wychodzi PJN na dobre. Darmowa reklama w mediach jest nie do przecenienia, ale pamiętajmy, że w polityce niekoniecznie sprawdza się powiedzenie „nieważne, co o mnie mówią, ważne, by mówili”.

W kontekście nazwy partii i przeobrażeń na polskiej scenie politycznej, należy pamiętać o Palikocie. Według mnie wnosi on do polityki postulaty, na które nie odważają się inni, a są to – wydawałoby się oczywiste – postulaty o to, by państwo było rządzone racjonalnie, by to rozum był wyznacznikiem poczynań rządu i polskiego ustawodawstwa. W tym kontekście, nazwa, którą pierwotnie wybrał Palikot (Nowoczesna Polska), była bardzo dobrym pomysłem. Tutaj podobnie jak w przypadku PJN, skończyło się sporem, gdyż nazwa była już zarejestrowana. Palikot wymyślił zatem Ruch Poparcia Palikota, czym wg mnie strzelił sobie podwójnego samobója. Po pierwsze, ktoś kto każe kierować się rozumem, kto krytykuje wodzowski styl uprawiania polityki Kaczyńskiego, nie może nazywać podobnej inicjatywy swoim nazwiskiem. To sprzeczne z głoszonymi przez siebie poglądami. I nieważne, jak wielką markę wyrobił dla swojego nazwiska.

Po drugie, to fatalnie wygląda, gdy ktoś zaczyna promować markę Nowoczesna Polska, po czym zmienia nazwę na kompletnie inną, w której nawet jedno słowo nie pokrywa się ze starą nazwą. To daje wrażenie niestabilności. A wystarczyło nazwać swój ruch Polska nowoczesna. Nie byłoby konfliktu z istniejącą fundacją, a zmiana nazwy byłaby właściwie drobnym liftingiem.

Palikot wciąż ma szansę na taką nazwę, gdyż ruch poparcia to jeszcze nie partia. Problematyczne jest jednak to, że Palikot po okresie przyswajania nazwy Ruch poparcia Palikota, znów zmieniłby ją o 180 stopni. Ten problem to jednak pikuś w porównaniu z innym – związanym z opisywanym wcześniej PJN. Gdy Kluzik-Rostkowska zdecyduje się na zmianę, powstanie twór o nazwie PN, a historia dużej polityki nie zna jeszcze przypadku, by dwie partie miały takie same nazwy. Czy po skrót PN odbędzie się wyścig, zobaczymy już niebawem.

PS. Jako, że zbliża się Nowy Rok, życzę nowym i powracającym czytelnikom dużo humoru oraz dystansu do świata i samych siebie. Co łączy dzisiejszy wpis i te życzenia? Tylko jedno – jeśli ktoś jeszcze nie widział kłótni o nazwę partii w „Żywocie Briana”, wystarczy tu kliknąć i nadrobić zaległości:)

Tags: ,