sexNiedawno zgłosił się do nas klient z bardzo ciekawej branży: nauka uwodzenia kobiet. Zaciekawiło mnie to. Obejrzałem nawet promocyjny film instruktażowy. Usługa nie jest tania, ale ponoć skuteczna. Żona nie była zachwycona, że zainteresowałem się tym tematem, ale nie ma przebacz. Jeśli mam zrobić klientowi dobrze, to muszę wiedzieć w jakiej branży działa i czego mogą oczekiwać jego klienci.

Mieliśmy wymyśleć nazwę, stworzyć logo, zaprojektować stronę i takie tam. Wpis ten dotyczy jednak konkretnej sprawy nazewnictwa. I może jeszcze w małym stopniu, logotypu.

Klient na początek zaproponował, że chciałby nazwać swą markę SEXUAL CONNECTION. Doradziłem, by tego nie robił, ponieważ:

– domena sexualconnection.pl jest zbyt długa i skomplikowana

– angielska nazwa może sprawić trudności w jej zapisie w przeglądarce internetowej, czy podczas poszukiwań w Google

– zrobiłem ankietę wśród różnych znajomych (z ciekawości, gdyż klient nie miał budżetu na profesjonalne badania) i nazwa ta zdecydowanie kojarzyła się z branżą porno, a nie o to naszemu klientowi chodziło

Zrobiliśmy w firmie burzę mózgów i zaproponowaliśmy dwie nazwy, które mówią o co chodzi i łatwo je zapamiętać:

dobrypodryw.plkazdatwoja.pl

W prywatnej ankiecie zdecydowanie zostały określone jako dobre. Klient jendak stwierdził, że musi sam wymyśleć nazwę i stanęło na

sexualfun.pl

Nie jest to najszczęśliwsza nazwa. Kojarzy się z sexshopem, a klientowi zależało na marce, która kojarzy się z profesjonalnym podrywaniem. Jest to też nazwa, która będzie rodzić problem w zapisie, zwłaszcza członu „fun”. Gdy ktoś kupi domenę sexualfan.pl będzie pewnie korzystał z darmowych wejść.

Natomiast logo (widoczne jako zdjęcie główne do tego wpisu), które stworzyliśmy zgodnie z życzeniami klienta, na pewno przyciąga uwagę i jest charakterystyczne. Pytanie, czy nie za bardzo wyzywające i czy nie kłóci się z wizją profesjonalnego nauczania o tym, jak podrywać kobiety.

Cóż, sex zawsze rządził światem…