autkoDziś przed dużym skrzyżowaniem pewien idiota zajechał mi pas bez użycia kierunkowskazu. Poziom wkurzenia wskoczył mi na 1 level. Następnie ów idiota rozmawiając przez komórkę (nie ma żadnych w głowie, to ratuje się GSM-em) nie spostrzegł się, że światło zzieleniało już jakiś czas temu. Poziom wkurzenia – level 2. A gdy się spostrzegł, naszemu mistrzowi kierownicy zgasł silnik…

…level 3…

Odpalił, ruszył, a mnie już włączyło się czerwone, a wraz z nim level 4. Są to wyjątkowo długie światła, dlatego brakło mi już skali w tym całym zdenerwowaniu (bardzo się spieszyłem).

Co zapamiętam z tej całej historii?

ADRES STRONY INTERNETOWEJ wytatuowanej na tyłku tego demona prędkości. Zapamiętam, że szczerze nienawidzę firmy o tym adresie, ponieważ za kółko sadza ludzi, którzy nie powinni się za nim znaleźć.

Ku przestrodze tym, którzy podają adres swojej strony na samochodzie (dobry pomysł) – paradoksalnie sposób w jaki korzystamy z dróg również wpływa na wizerunek firmy.