Przeglądałem sobie wczoraj bardzo fajną książkę o polskich zamkach i pałacach wartych odwiedzenia. “Wypoczynek z duchami” (T. Kokocińska, Z. Żyburtowicz) ukazał się na rynku w tym roku nakładem Świata Książki. Lektura natchnęła mnie nie tylko do odwiedzenia tych przepięknych miejsc rozsianych po całej Polsce, ale też i pchnęła mnie ku pewnej refleksji: wiele - wydawałoby się - profesjonalnych firm, nie dostrzega, że strona www (wraz z jej nazwą) to ważne narzędzie promocyjne i wizerunkowe.
Każdy z pałaców i zamków opisanych w książce miał wydzielone 1/3 strony na nazwę, hasło i dane kontaktowe. Niektóre z tych danych ograniczały się do telefonu komórkowego - pisałem we wcześniejszym wpisie, że to błąd, gdyż marginalizuje wielkość firmy, a także czyni jej strukturę niejasną (pojawia się pytanie: do kogo jest ten telefon?). Nie to jednak mnie najbardziej zaskoczyło. Znalazłem dwa obiekty, których adresy www wyglądały tak:
- paulinum.hostowy.pl
- hotel-zamek.e-tur.com.pl
Pierwszy odnosi się do pałacu, który - sądząc po zdjęciach - liczy sobie kilka stów za nocleg. Nie stać ich jednak na profesjonalną domenę i hosting - muszą biedni korzystać z darmowego i paskudzić swoją domenę. To jednak nic, gdyż ten drugi adres odnosi się do… Zamku w Malborku! Do jednego z najbardziej okazałych turystycznie miejsc w Polsce!
Zaskoczył mnie również zamek w Niedzicy, gdyż w książce strony www nie podano, a jest to jeden z bardziej znanych obiektów tego typu w Polsce. Z pomocą Google jednak znalazłem ich stronę (www.niedzicazamek.pl), więc zaskoczenie prawie minęło. Prawie, gdyż na stronie głównej wita nas z prawej strony kiepski banner z napisem “Udany wypoczynek tylko Niedzicy”. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.
Kończąc temat zamków pokuszę się jeszcze o uwagę pod adresem Zamku Reszel Kreativ Hotel. Wydaje mi się, że hotele zamkowe powinny nosić nazwy związane z epoką, w której zamek powstał, bądź z jakimiś przymiotami, które z takim zamkiem, mogłyby się nam, współczesnym, kojarzyć. Słowo “kreativ” nie kojarzy mi się z szlacheckim jadłem, dzielnymi wojami i klimatycznymi komnatami. To nie tylko niewykorzystanie potencjału nazwy, ale wręcz wprowadzanie zamętu w głowie potencjalnego klienta.
Jak już omawiam temat nazw, to jeszcze dorzucę swoje 3 grosze do ogródka pewnego salonu urody z centrum Krakowa. Widziałem ostatnio ich auto oklejone całkiem zgrabnie firmowym kolorami i przejrzystymi hasłami. Domenę jednak dobierała im chyba konkurencja, by osłabić ich wizerunek: www.lussi.netau.net…









Tworzeniem wizerunku zajmuję się od 2004 roku, kiedy efekt moich działań sprawił, że sprzedawałem w Internecie ogromne ilości monitorów. To co robiłem wówczas, opierałem wyłącznie na intuicji. Teraz, po kilku latach do intuicji doszła wiedza i doświadczenie po wielu zrealizowanych projektach e-wizerunkowych. Nie pracuję w jednej z największych agencji interaktywnych na rynku, w związku z czym nie mogę pochwalić się pracą dla największych światowych marek. To jednak nie przekreśla sukcesów jakie odniosłem w warunkach, w jakich przyszło mi działać. Sukcesy te opisałem w książce “E-wizerunek”, która 12. czerwca 2009r. ukazała się na rynku nakładem Helionu.

