Posty pastwa

Troch o Euro 2012, troch o blogu

euro2012Relacja z losowania grup eliminacyjnych do Euro 2012 zastała mnie w miejscu, gdzie nie mogłem słuchać dźwięku. Dzięki temu jednak skupiłem się na obrazie. To co przykuło moją uwagę, to fakt, że zarówno Szarmach, jak i Boniek (którego nota bene bardzo cenię), wystąpili w fryzurach, które do niedawna uchodziły na Zachodzie jako stereotypowe fryzury Polaków, czyli wąs i grzywka do przodu. To jest oczywiście styl, którzy obaj świetni piłkarze prezentują od zawsze. O ile jednak Boniek ma w sobie urok, o tyle z wizeurnkowego punktu widzenia, zamiast Szarmacha, można było wybrać do roli „sierotki” kogoś innego. Nie wiem, Dudka chociażby. Ale to taka drobnostka w sumie.

Bardziej moją uwagę przykuły prezentacje miast-gospodarzy Euro 2012. Nie wiem co podczas nich mówiono i czy w ogóle cokolwiek, jednak wizualnie wszystkie te prezentacje, bez względu na to, czy miasto było polskie, czy ukraińskie, zrobiono na to samo kopyto. Założenia były najwyraźniej takie: bierzemy pomnik, kościół, ładny budynek, fontannę, jeszcze raz kościół i dla równowagi jakąś ładną laseczkę, ew. laseczkę z panem przy stoliku.  A zapomniałbym, stolice mogły pochwalić się jeszcze tym, że mają metro – kadry były prawie takie same.

Obiektywnie trzeba powiedzieć, że ujęcia były ładne – zabrakło jednak koordynacji działań. Nawet jeśli nasze państwa są podobne, to warto było się czymś odróżnić. Myślę, że nie leży w interesie wizerunku Polski, by postrzegano ją tak samo jak Ukrainę.

Ważny PS. Jak widać po styczniu, miałem ogromny problem by pisać na blogu regularnie, co było spowodowane totalnym brakiem czasu. Teraz wygląda to już lepiej i wierzę, że tak zostanie. Będę starał się zamieszczać wpis w każdy piątek. Postaram się też potraktować ten blog z bardziej analitycznym zacięciem. Do tej pory – zwłaszcza jeśli porówna się wpisy z tym co pisałem w książce – traktowałem to miejsce do zamieszczania luźnych myśli i komentarzy. To się nie zmieni (po książkową wiedzę zapraszam do książki:), ale postaram się czasem spłodzić coś bardziej analitycznego. Przy okazji dziękuję za wszelkie konstruktywne uwagi od czytelników:)

Tags: , , ,

Brak komentarzy

Jak to si robi w Rumunii

the-land-of-choice-hagiW Eurosporcie od kilku tygodni dość często widuję reklamę Rumunii (trochę pogrzebałem i okazało się, że cała kampania zaczęła się jeszcze w czerwcu). W reklamie, byłe gwiazdy rumuńskiego sportu mówią prostą frazę „This is Romania” po czym następuje seria ujęć rumuńskich widoczków.

Rumuni postawili na osoby, które kiedyś były dobrze rozpoznawalne w świecie. Nastase świetny tenista. Comaneci wybitna gimnastyczka. Hagi – Maradona Karpat. Na którymś z rumuńskich blogów przeczytałem, że nie było innego wyboru, gdyż aktualnie czynni sportowcy z Rumunii nie są znani, a najbardziej rozpoznawalne postaci, Dracula i Causescu, nie żyją. Ja mam 29 lat. świetnie kojarzę Hagiego. Wiem kim była Comaneci i kojarzę nazwisko Nastase (nie wiedziałem, że był tenistą, póki tego nie sprawdziłem). Zatem chyba nie jest tak źle – rozumiem, że ci sportowcy to autorytety, a zatem to co mówią, wskazują, ma pewną wartość. To na pewno dobre posunięcie.

Przy okazji zacząłem się zastanawiać kogo w Polsce można by wykorzystać do takiej kampanii. Wydaje mi się, że najlepsi byliby: Boniek, Dudek, Kubica, Radwańska i Małysz. O Bońka pytał mnie nawet chiński taksówkarz w Szanghaju. To na pewno najbardziej rozpoznawalny polski piłkarz wszechczasów. Do młodszych mógłby przemówić Jerzy Dudek. Mógłby nawet zrobić swój słynny Dudek Dance z finału Ligi Mistrzów. Kubica byłby dobrym nośnikiem promocyjnym na prawie cały świat, gdyż F1 jest popularna nawet w Katarze, czy Chinach. Gorzej z USA, ale Amerykanom o Polsce mogłaby mówić Radwańska – jakby nie patrzeć 10 rakieta świata.

Ale wracając do reklamy. Jest ona w samej Rumunii dość kontrowersyjna. Pokazuje praktycznie wyłącznie przyrodę. Rumunia ma tu wiele do pokazania – pytanie jednak, czy w ten sposób ma być postrzegana zagranicą. Całość podkreśla hasło „Land of choice”. Odnosi się ono nie tylko do sfery symbolicznej (kraj wielu możliwości), ale też (a może nawet głównie) do sfery dosłownej: kraina, która jest różnorodna. Skupiając się wyłącznie na pięknych widoczkach Rumunii chyba jednak nie wykorzystali potencjału hasła. Inna sprawa, że może takie właśnie były założenia kampanii (nie znam ich) – pokazać Rumunię jako kraj piękny geograficznie. Na pewno dzięki temu przekaz jest spójniejszy i łatwiejszy do zapamiętania, a umówmy się – Rumunia, podobnie jak Polska – to kraj w świecie raczej anonimowy.

Opisana wyżej reklama jest istotną częścią większej kampanii. Z innych rzeczy, na które udało mi się trafić, godne uwagi wydają się być dowcipne plakaty, które pokazują wspomnianych rumuńskich sportowców w konfrontacji z zwierzętami przybierającymi taką samą pozę (jeden z takich plakatów obrazuje ten wpis). Jeszcze większym humorem okraszony jest film (dostępny tylko w necie, miał chyba spełniać funkcję virala), który można zobaczyć np. tutaj.

Opisuję ten przykład, gdyż Polska i Rumunia mają wiele podobieństw:
– kraj słabo rozpoznawalny w świecie
– kilku dobrze rozpoznawalnych sportowców
– zróżnicowanie geograficzne (góry, morze, jeziora, lasy)
– podobny stopień rozwoju
przez co sposób w jaki budują wizerunek państwa może być dla nas interesujący.

I jeszcze ciekawostka na koniec. Wpisując w youtube.com „poland” wyszukiwarka dała mi kilka propozycji rozszerzeń tej frazy. Zrobiłem tak samo z „romania”. Oto pierwsze 2 rozszerzenia dla każdego państwa:

Romania: a) country, b) music

Poland:  a) story, b) hooligans

Tags: ,

1 Komentarz

Tradycyjny polski piec

domekMiałem już odpuścić sobie temat Anglii, ale właśnie przeczytałem na Onecie o tym jak Polacy znów zaszaleli na wyspach. Otóż był sobie ładny domek, historyczny, XIX-wieczny (teraz w Anglii buduje się takie domki, jak ten po lewej). Kiedyś nawet ojciec królowej Wiktorii w nim mieszkał. Później posiadłość „występowała” w serialu Inspektor Morse. Jak widać więc domeczek co jakiś czas stawał się sławny.

Teraz rozsławiła go 15-osobowa grupa Polaków, która zamieszkała w nim w zeszłym roku. A że nie trzeba było za domek płacić to go nie szanowali i zrobili z domku ruinę. Czara goryczy jednak została przelana, gdy jak twierdzi sąsiad Polaków, „zbudowali tradycyjny polski ceglany piec na tyłach ogrodu, palili w nim i zasmrodzili całą okolicę”.

Trochę mi się chce śmiać z pewnych stereotypów (do których właśnie doszedł śmierdzący, tradycyjny polski piec), a trochę płakać, że nieustannie pracujemy na to, by te stereotypy nie zginęły.

I tak na koniec jeszcze krótka historyjka o pewnym kierowcy busa, który wiózł mnie w nocy jakieś 7 lat temu z jednego końca Nowej Huty na drugi. Jego bus był nienagannie czysty i zadbany. A służył przecież przewożeniu pijanych nastolatków. Zdawać by się mogło, że taki bus powinien być zdewastowany, zarzygany i z porozdzieranymi siedzeniami. Kierowca powiedział mi wtedy, że jest względny porządek, bo dba o auto. Dlatego, że w środku jest ładnie to jeden z drugim mają większy opór by dewastować busa. Kierowca tak dbał o wizerunek pojazdu, że ludzie lubili nim jeździć, a ja wspominam go do dziś.

Takiego kierowcy najwyraźniej zabrakło w domu zdewastowanym w Anglii przez Polaków…

Tags: ,

Brak komentarzy

Polacy, kradziee i… Borek

borek_smallJeszcze mi nie przeszło po Londynie. Parę kolejnych przemyśleń.

Kradzieże –  zwiedziłem w Londynie wiele lokali, pubów, restauracji, kawiarni. W wielu dość widoczne były informacje, by uważać na kradzieże. Gdy byłem w zwykłym pubie, zdziwiłem się. Gdy poszedłem do Starbucksa, zdziwiłem się jeszcze bardziej. Gdy jednak zobaczyłem przestrogę w dość ekskluzywnym klubie, nie mogłem uwierzyć. Ci sami Anglicy, którzy tak dbają o atmosferę, nie boją się wstawiać takich tabliczek, które sprawiają, że człowiek momentalnie staje na baczność i rozgląda się za złodziejami. Myślę, że to strzał w kolano. Wiadomo, że złodzieje są w każdym państwie i że przy notorocznym braku uwagi na swoje rzeczy, może się zdarzyć tak, że coś zginie. Po co o tym trąbić w miejscach, do których przychodzi się odpocząć, dobrze zjeść, czy orzeźwić napojem. Wydaje się duże pieniądze na wystrój, miłą obsługę, etc., a potem ucina gałąź na której się siedzi poprzez straszenie o kradzieżach.

Polacy – nie mogę wyciągać żadnych daleko idących wniosków na temat wizerunku Polaków, po zaledwie 7 dniach pobytu. Przedstawię jednak kilka sytuacji, których byłem świadkiem.

  • w samoobsługowej restauracji na Covent Garden pytają klientów skąd są (taki prikaz, by nawiązać więź z klientem, by ten poczuł, że im na nim zależy) – gdy do kasy podeszli Hiszpanie, usłyszeli pytania typu „z jakiego miasta” i pochwały „piękny kraj, piękne miasto, świetna pogoda” – gdy ja powiedziałem, że jestem z Polski, usłyszałem zdziwione „oh” i po chwili konsternacji „pracuje u nas Polka”
  • gdy widziałem tabliczkę „nie karmić ptaków” (dwukrotnie, w różnych miejscach), znajdywali się ludzie, którzy karmili gołębie – wszyscy byli Polakami
  • w muzeum filmu minąłem totalnie zagubionych ludzi – nie potrafili poruszać się zgodnie z wytycznymi muzeum – Polacy
  • w tym samym muzeum była wystawa poświęcona The Beatles – zakaz wykonywania zdjęć złamałem sam (tak, jestem Polakiem), gdyż żona bardzo chciała fotkę z oryginalnym zestawem perkusyjnym najbardziej rozpoznawalnego zespołu w historii – idziemy dalej, wchodzimy do dużego pomieszczenia, które jest kopią pokoju Sherlocka Holmesa z jednego z filmów – pokój jest oddzielony liną, by nie można było do niego wejść – nic z tego – Polacy próbują przedostać się do niego, by rozsiąść się w fotelu detektywa i zrobić zdjęcia, głośno kontestując, że i tak im nikt nic nie zrobi
  • na lotnisku zaczepia nas Polak zionący alkoholem i pyta, czy lecimy liniami „rajner” (chodziło mu zapewne o Ryan Air)

Jawi mi się taki obraz ludzi, którzy przyjechali do Anglii wyłącznie by pracować na najniższym szczeblu (w hotelu obsługę mieliśmy prawie wyłącznie polską), nie radzą sobie z językiem i przede wszystkim pewnym porządkiem jaki tam panuje. Jawią mi się ludzie, którzy nie szanują czyjejś kultury i mają się za lepszych. Dlatego właśnie nawet nie chce im się spróbować zaadoptować.

Oczywiście to tylko 7 dni i pewna wycinkowość zdarzeń. Również przypadki, które spotkałem mogły być zbiegami okoliczności. Możliwe też, że Anglicy nie postrzegają tego w ten sposób. Dlatego nie wyciągnę żadnych wniosków. Jeśli jednak więcej osób ma podobne spostrzeżenia, to chyba coś jest na rzeczy.

PS. W Polsce Peugeot 308 jest raczej autem dla facetów (przynajmniej jak sobie przypomnę to za kierownicą tych aut widzę wyłącznie mężczyzn – odwrotnie niż na przykład w Yariskach, czy Micrach). Za to w Anglii auto to jest pozycjonowane pod kobiety za pomocą kampanii drive sexy. Ot taka ciekawostka.

PS2. Zdjęcie do tego wpisu to ukłon w stronę naszego programisty Marcina Borka. Gdy zobaczyłem w jednym z lunch barów na Notting Hill,  że jedna z przekąsek nazywa się Borek, nie mogłem się powstrzymać od zrobienia zdjęcia:)

Tags: , ,

Brak komentarzy

God save the queen

towerbridgeWróciłem właśnie z wakacji w Londynie. To był tydzień intensywnego zwiedzania i zachwycania się tym fantastycznym miastem. Nie brakło mi jednak czasu na obserwacje, a co za tym idzie kilka spostrzeżeń.

Pierwsza rzecz, która mnie uderzyła, to fakt, że prawie każdy biznes ma swoje logo. Nawet tzw. przeciętny Smith (choć właściwie powinienem tu wymienić arabskie nazwisko, gdyż wiele sklepów prowadzą przedstawiciele tej grupy etnicznej) prowadzący jakiś kiosk posiada logotyp. I nie mówię tu o tym co widuje się w Polsce, czyli po prostu zwykły napis, np. „Szewc”. Nie, tam logo ma swój cel. Jest profesjonalnie wykonane, z dbałością o detale, typografię i kolorystykę. A nazwa to nie „Szewc”, tylko np. „Szewc Wilson”. Anglicy wiedzą jak budować marki już na poziomie drobnego handlu czy usług.

To nie jedyny przejaw świadomego budowania wizerunku. Na Shaftesbury znajduje się Rainforest Cafe. Gdy wchodzi się do środka nie wchodzi się do zwykłej kafejki. Wchodzi się do tropkialnego świata, który pobudza wyobraźnię. Sugestywne odgłosy, żywa kolorystyka, do tego małpy, tygrysy i inne zwierzęta – całość wieńczy ogromna wodna kaskada podlewająca równikową roślinność. Po prostu inny świat. A tak przy okazji można tam zjeść i kupić różne maskotki.

To wewnątrz. A zewnątrz? Przyjrzyjmy się Kingly Court na Carnaby st. Oczywiście to centrum handlowe wygląda bardzo atrakcyjnie w środku, ale moją uwagę przykuł olbrzymich rozmiarów wieszak i metka z ceną, zawieszone gustownie na budynku. Taka przestrzenna i sugestywna forma błyskawicznie wyróżnia budynek spośród dziesiątek podobnych na tej ulicy.

Image londyńskich firm i instytucji to nie tylko świetna identyfikacja wizualna, czy kreatywne tworzenie otoczenia zakupowego. To też świetna organizacja i wykorzystanie nowych technologii. W katedrze Westminster zwiedzający dostają coś a’la telefon komórkowy, który po przyłożeniu do ucha staje się wygodnym przewodnikiem. Polscy lektorzy, zdjęcia eksponatów, wygodny dostęp do zawartych treści – wydaje się to takie oczywiste, a jednak prawie nieosiągalne w Polsce.

Z kolei muzeum dziwności Ripley’a przy Piccadilly Circus, zaskoczyło mnie tym, że w jednym z pomieszczeń (stylizowanym na pokój zaprawionego w bojach podróżnika) pojawiła się postać Ripleya (to taki szalony podróżnik z początków 20 wieku), która była świetnie wkomponowanym w pokój hologramem. Facet mówił do mnie jak żywy, a dzięki odpowiedniej synchronizacji z przedmiotami znajdującymi się w pokoju, widziałem, jak hologram otwiera skrzynkę, wiesza kapelusz na stojaku, kręci globusem i o mało co nie wywraca wazy.

Anglicy wykorzystują wiedzę o marketingu i nowe technologie, po to by budować pozytywny wizerunek i wygrywać walkę o klienta. Robią to nie tylko duże firmy i instytucje, ale i małe sklepy.

Gdy polscy emigranci zaczną masowo wracać do Polski, może oprócz pieniędzy, przywiozą też know-how. Ta wiedza i sposób myślenia, będą więcej warte niż funtowe zaskórniaki.

Tags: , ,

Brak komentarzy

Na tropie Euro 2012 – cz. 2

pl2012Jutro wyjeżdżam na wakacje, a co za tym idzie, nie będę pisać przez jakiś czas i to mnie zmobilizowało, by kontynuować dziś temat wykorzystania Euro 2012 do promocji Polski. Przedstawiam pomysł wykorzystania internetowych skupisk ludzi zagranicą. Po kolei.

1. Spółka PL.2012 powinna zatrudnić osoby, które:
– pochodzą z jednego z krajów, które kochają piłkę nożną, mają silną reprezentację, która prawdopodobnie zakwalifikuje się do finałów, a także mają pieniądze na wycieczki zagraniczne: Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania, Portugalia, Holandia, Szwecja
– znają się na piłce, to znaczy potrafią wymienić chociaż w części składy największych piłkarskich teamów
– znają Polskę, rozróżniają Warszawę od Gdańska, były w naszym kraju
– są elokwentne i znają techniki perswazji, bądź mają naturalny dar przekonywania
– są w bardzo dobrym stopniu zaznajomione z Internetem (korzystanie z for, netykieta, zamieszczanie treści itp.)

2. Osoby te powinny zarejestrować się na następujących forach w swoich krajach:
– serwisów piłkarskich (coś a’la www.pilka.pl)
– serwisów pism piłkarskich (a’la www.pilkanozna.pl)
– portali sportowych (a’la www.sport.pl)
– serwisów fanów danego klubu (a’la www.blaugrana.pl)
– portali turystycznych (a’la www.wakacje.pl)
– serwisów opisujących wycieczki (a’la www.odyssei.com)
– serwisów opisujących różne (zazwyczaj nowe) budowle (a’la www.skyscrapercity.com)

3. Zatrudnieni przez spółkę, powinni rejestrować się pod różnymi nickami i animować dyskusje, wzajemnie sobie dopowiadając na poruszane tematy, jeśli inni użytkownicy nie będą potrafili brać udziału w dyskusji (gdyż np. kompletnie nie znają Polski). Być może dla niektórych marketerów nie jest to czysta zagrywka, ale nie proponuję tu bałochwalczego pisania, że Polska jest cudowna z 20 różnych kont i kretyńskie spamowanie. Mówię tu o przekazywaniu pozytywnych i prawdziwych informacji o naszym kraju.

4. Jakie informacje powinni przekazywać?
– o bazie hotelowej
– o ciekawych, a także o dobrych zwyczajach w Polsce
– o postępach w pracach przygotowawczych do mistrzostw
– o tym, że w Polsce jest bezpiecznie (bo porównując z innymi krajami, nie jest tak źle)
– o tym, że można obejrzeć ciekawe miejsca, zabytki, których nie ma gdzie indziej (Polska ma naprawdę wiele do zaoferowania!)
– o tym, że po piwku Polacy są otwarci i można się z nimi fajnie bawić

5. Przy jakich okazjach to przekazywać? Jakie wątki poruszać?
– „nie mogę się doczekać Euro2012 – do Polski jest znacznie bliżej niż do RPA, gdzie będą MŚ w 2010 roku i zdecydowanie bardziej cywilizowanie”
– „czy odbiorą Euro2012 Polakom? ciekawe, jak im idą prace, bo słyszałem, że kiepsko”
– „chcę zwiedzić jakieś Państwo? jakie polecacie?”
– „ciekawe, gdzie zagranicą nasz klub ma najwięcej fanów”
– „najlepszy sposób na spędzenie wakacji dla kibica”
– „czy nasz kraj ma szansę na organizację MŚ albo ME w piłce nożnej”
– „szkoda, że Euro 2012 będzie w Polsce, bo oni chyba nie są w UE i będzie ciężko się dostać do nich”
– „podobno Euro 2012 ma być w Niemczech i w Polsce, bo Ukraina nie da rady”
– „jak będą wyglądać stadiony na Mistrzostwach Europy”

Są to wątki, które są prawdopodobne. Wątki, których stworzenie lub podchwycenie istniejących, jest czymś naturalnym i nie ma nic wspólnego ze spamowaniem for. Podczas takich właśnie wątków powstają opinie o danym kraju. Najwyższa pora, by ktoś to w końcu zaczął monitorować i wykorzystywać dla dobra naszego kraju.

Wymyślenie i napisanie tego, zajęło mi 15 minut, zatem to co przedstawiłem jest oczywiście szkicem – materiałem pomocnicznym na przygotowanie briefu do kampanii. Nie ma sensu, bym więcej pisał na blogu. Jak ktoś ze spółki PL.2012 będzie zainteresowany, poświęcę o wiele więcej czasu i opiszę wszystko dokładniej. Chciałem po prostu wskazać, że z pomocą niewielkich środków (bo to nie będzie dużo kosztować), można wykorzystać Euro 2012 i Internet do tego, byśmy tworzyli lepszy wizerunek Polski na arenie międzynarodowej, docierając z przekazem do tysięcy osób w każdym z interesujących nas krajów.

Tags: , , ,

2 komentarze

Ile euro da nam EURO (2012)

stadionJeszcze do niedawna obraz Polaka zagranicą wyglądał tak:

Mężczyzna – obowiązkowo z wąsem, z niepełnym uzębieniem, w robotniczej kurtce – czasami z atrybutem władzy w postaci lejców i prawa jazdy kategorii F (f jak furmanka).

Kobieta – różowolica dziołcha, z koralami, w stroju ludowym.

To były wbrew pozorom pozytywne stereotypy.

Proporcjonalnie do upływającego czasu, a także do zalewu kolejnych krajów UE przez polskich poszukiwaczy lepszego życia, obraz ten się zmieniał. Staliśmy się fachowcami. Od prac fizycznych, ale też i umysłowych. Jesteśmy członkiem UE (lada dzień Buzek może nawet dostać bardzo prestiżową funkcję przewodniczącego Europarlamentu), będziemy organizować Euro 2012, mamy swojego człowieka w F1 i w NBA. Polska jest chętnie odwiedzanym celem turystycznym (choć potrzeba wiele pracy, by tak wciąż było). Generalnie rzecz biorąc wizerunkowo jesteśmy w kompletnie innym miejscu niż jeszcze 10 lat temu.

Przed nami krok do jeszcze wyższego poziomu i kołem napędowym mogą się tu stać właśnie Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej za 3 lata. Nie chodzi o to, że na kilkanaście meczy przyjedzie ileś tam turystów. Chodzi o wizerunek. I o to, jak do budowy pozytywnego wizerunku wykorzystać tę wielką imprezę. I o to, jak wizerunkowo nie stracić.

Popatrzmy co się dzieje na Ukrainie. Media donoszą, że pieniądze przeznaczane na stadion narodowy w Kijowie są rozkradane, że jakiś tam komitet, który miał zarządzać organizacją, jeszcze się nie zawiązał, że baza hotelowa się nie zwiększy, ani nie polepszy, że ukraińska liga od 13 lat działa nielegalnie itd. itp. A teraz pomyślmy z czym nam się kojarzy Ukraina, albo inaczej: z czym negatywnym się nam to państwo kojarzy? Z układami, zbyt dużą rolą ludzi na zbyt wysokich szczeblach, łapownictwem, słabą organizacją i kiepską bazą hotelową. Newsy, które czytamy dokładnie te stereotypy potwierdzają. Jak Euro 2012 nie odbędzie się na Ukrainie, kraj ten straci wiarygodność. Ukraina będzie kojarzyć się z tymi, co nie dotrzymują słowa, co mają bałagan itd. A przecież póki co nasi sąsiedzi jadą jeszcze na oparach pomarańczowej rewolucji – pokojowej walce o wolność. Głupio zaprzepaszczać taki image – niestety Ukraina jest na najlepszej drodze ku temu.

To tak ku przestrodze, ale wróćmy na krajowe podwórko. Bo u nas – mimo, że jesteśmy w innym miejscu – jest równie wiele do zyskania i stracenia. Będę starał się pisać o tym, co można zrobić, by faktycznie zyskać na Euro 2012. Będą to bardziej pomysły, niż głebokie analizy (nie temu w końcu służy blog) – mam jednak nadzieję, że ktoś je dalej rozwinie. Może nawet ja sam, jeśli będzie takie zapotrzebowanie.

Dobry wizerunek kraju, to więcej przychodów z turystyki, większy dopływ inwestycji zagranicznych, lepsza rozpoznawalność marek, łatwość w prowadzeniu interesów, większe imprezy kulturalne, łatwiejsze starania o dobrą pracę zagranicą, itd. Jest o co walczyć.

Tags: ,

Brak komentarzy

Made in Sweden

szwecjaPrzeczytałem w ostatniej Angorze o kraju, który niegdyś nam potop zgotował. Jak donosi korespondentka tygodnika, Szwedzi mają dużą świadomość marki „Szwecja”. Już bardzo dawno temu powołali specjalny komitet ds. promocji Szwecji zagranicą. Komitet ten wytycza kierunki tworzenia wizerunku kraju ze stolicą w Sztokholmie.

Efekt działań jest znakomity. W rankingu Państw-marek, Szwecja plasuje się na 10. miejscu (przykładowo Polska na 30.). Okazuje się, że to jak postrzegamy Szwecję ma źródło w narodowej strategii, nad którą myślą specjaliści.

Oczywiście można zapytać „co ma wspólnego IKEA z narodową strategią?”. Otóż ma. Wytyczne komitetu nie są same sobie. Nie służą też wyłącznie politykom (swoją drogą tam nie ma możliwości, by jakiś polityk przedstawiał w niekorzystnym świetle swój kraj zagranicą – powinno się wysłać paru macherów z PIS-u do Szwecji po naukę). Wytycznych tych słucha cały naród. Wytyczne te podaje się w na uroczystej gali w miejscu, w którym rozdawane są nagrody Nobla, a na gali tej występują najwięksi szwedzcy artyści.

Jeśli tęgie głowy ustalą, że wizerunek Szwecji w świecie ma być budowany wokół skojarzeń wolność, otwartość, nowoczesność i opiekuńczość, to tak się dzieje.  Volvo tworzy nowoczesny design aut. IKEA w ramach otwartości zaprasza na dobre jedzenie i robi promocję w której za złotówkę przywozi meble do domu (wczoraj skorzystałem – nawet kurierzy byli mili i otwarci – założę się, że IKEA położyła na to duży nacisk).  A w ramach nowoczesności, pozwala na projektowanie mieszkania za pomocą programu, który można pobrać ze strony. W kryterium wolności, również doskonale się to wpisuje.

A teraz przejdźmy do czynnika ludzkiego. Kiedyś przez trzy lata działałem w branży turystycznej. Przeszedłem w niej każdy stopień. Zaczynałem od zapraszania turystów do hostelu, zagadując ich na warszawskim Dworcu Centralnym. Potem pracowałem na recepcji, potem zarządzałem hostelem, aż w końcu zostałem współwłaścicielem sieci hosteli. Na każdym etapie miałem kontakt z turystami ze Szwecji. Miałem też porównanie do turystów z innych krajów. Szwedzi zawsze byli otwarci, uśmiechnięci, a w swoim liberalnym podejściu, kulturalni, czym różnili się od Anglików, jak ogień i woda. To jest efektem odpowiedniego wychowania. Odpowiedniego przykładu, który idzie z góry. Odpowiedniej propagandy, która sprawia, że Szwedom zależy na ich wizerunku. Również przeciętnemu Karlssonowi, który jedzie zwiedzać inne kraje. Jakże różni się taki Karlsson od Kowalskiego…

Przed Olimpiadą w Pekinie większość elektronicznych tablic reklamowych w Chinach, wypełniały rządowe filmy instruktażowe o tym, jak się zachowywać (Chińczycy mają szereg zachowań, które Europejczyka mogą wprawić w osłupienie lub wręcz obrzydzić). Były zrobione w dowcipny, acz jednoznaczny sposób. I filmy te poskutkowały. Są kwestie, w których można się z Państwem Środka nie zgadzać. Tutaj akurat daję 100% poparcia i marzy mi się, by w Polsce też ktoś zajął się wizerunkiem kraju. By stało się to na szczeblu centralnym. By tęgie głowy faktycznie były tęgie, a nie z nadania politycznego. I by uczestniczył w tym zwykły Kowalski. Nawet jeśli miałby być tylko widzem odpowiednio przygotowanego filmu.

Wszyscy byśmy na tym skorzystali. Nie tracilibyśmy czasu zagranicą na tłumaczenie gdzie jest Polska albo dlaczego kradniemy tak dużo aut.

Tags: , ,

Brak komentarzy