Posty strona www

Grucha

gruchaRafał podesłał mi link do strony, która wprawiła mnie w osłupienie: www.mazi.com.pl. Jeszcze bardziej zdziwiony byłem, gdy zadzwoniłem do właściciela firmy posiadającej tę stronę. Człowiek bardzo sympatyczny, z dystansem, ale kompletnie nie zdający sobie sprawy, z tego, jaką krzywdę wyrządza wizerunkowi swojej firmy.

To, że strona się trochę rozłazi, jest jej najmniejszym problemem. Trochę większym jest fakt, że jak się na nią trafi, to ciężko się połapać, czym właściwie firma się zajmuje. W menu ma wynajem pracowników, usługi transportowe, insertowanie prasy i składowanie materiałów. Jakby nie patrzeć nie są to tak powiązane ze sobą dziedziny, jak choćby… no nie wiem… produkcja lodów i wafli.

Dlatego kursor wędruje do działu KIM JESTEŚMY. I co? I naszym oczom ukazuje się… grucha. Odświeżenie strony nie pomaga. To nie jest fatamorgana. Po wejściu w jakikolwiek inny dział: również grucha.

Jedyne co można własciwie na tej stronie zrobić, to… kliknąć w gruchę. Wówczas ukazuje się gruszkowa animacja! Otóż gruszka wdzięcznie skacze sobie po… stosie czasopism WAMP (tak, to ten WAMP – faceci wiedzą, a kobiety się domyślą). Cała animacja podpisana jest jako „Test gruchy”.

Wiedziony ciekawością, zadzwoniłem. Trafiłem na właściciela firmy. Człowiek okazał się miły, rozsądny i z tego co mówił, można się zorientować, że jego firma działa na wysokim poziomie. Stwierdził, że strona www nie jest taka ważna bo i tak ma dużo zamówień od największych firm. Zapytany o test gruchy odpowiedział (i słyszałem rozbawienie w jego głosie), że to znajomy zrobił kiedyś taką zabawną animację i wrzucił na stronę.

Ręce mi opadły i poczułem się zupełnie bezradny. Jak przekonać prężnie działającego biznesmena do tego, że w obecnych czasach usług szuka się w Internecie i to, jaką się ma stronę ma znaczenie (co pokazały choćby badania robione przeze mnie w 2006 i 2008 roku). Dlaczego taka osoba (i wiele jej podobnych – często na takie trafiam) tego nie rozumie? To są często inteligentni i obrotni ludzie. Może dopiero gdy liczba zamówień zacznie spadać, bo konkurencja do odpowiedniej jakości, doda świetnie wykreowany wizerunek, taki niewyedukowany internetowo biznesmen zrozumie, że warto zaprzyjaźnić się z e-marketingiem. Ale czy na pewno? Czy nie będzie wtedy zwalania winy na kryzys, na urzędników, na nieuczciwą konkurencję? Winny zawsze się znajdzie, bo winę łatwo znaleźć. O wiele łatwiej niż godzinę na zastanowienie się nad własnym wizerunkiem.

Tags: ,

1 Komentarz

wiadomie niewiadomi – polski biznes

mebleCzasem przysłuchuję się, jak rozmawia nasz handlowiec z klientami, których chce przekonać do stworzenia strony www. Jednym z jego sposobów na zdobycie klienta jest wyszukiwanie kiepskich stron i oferowanie stworzenia nowej. Gdy dojdzie do przesłania oferty, szansę na pozyskanie klienta mamy dość dużą. Sęk w tym, że do takiej sytuacji dochodzi niezwykle rzadko. W ok. 45% przypadków trafiamy na sytuację, że potencjalny klient jest świadomy tego, że ma kiepską stronę i już zlecił agencji interaktywnej stworzenie nowej. To są klienci, którzy wiedzą, że Internet to w większości przypadków najlepsze medium do promocji, budowania wizerunku i sprzedaży. Ok. 50% potencjalnych klientów jednak kompletnie tego nie rozumie.

Rafał dzwonił w piątek do firmy posiadającej stronę stoi za firmą przedstawioną na stronie, usłyszał od pani, że na pewno wszystko jest dobrze i nie potrzebują innej firmy, gdyż „mamy serwisanta, który zajmuje się stroną”…

I to właśnie obrazuje polski biznes. Zacofanie do tego stopnia, że nawet nie dostrzega się absurdu sytuacji: ktoś zajmuje się stroną, a mimo to jest ona popsuta i nieaktualna. Nawet jeśli ów serwisant świadomie kopie dołki pod swoim pracodawcą, to przecież ktoś kto działa w biznesie nie może być tak głupi, by tego nie zauważyć nawet, gdy ktoś trzeci (w tym wypadku my) rzeczowo zwraca uwagę.

Idąc tym tropem można dojść do wniosku, że gdyby bohaterce tego tekstu ktoś zalał mieszkanie, ona pewnie taplała by się w wodzie przez lata, aż by wszystko nie zgniło, uparcie twierdząc, że nie ma problemu, bo mąż na pewno dobrze zajmuje się mieszkaniem. Nie wierzę jednak w taki scenariusz. Zacofanie, słoma z butów, brak orientacji we współczesnych technikach marketingowych, brak świadomości wpływu wizerunku na działania firmy – to tzw. „polski biznes”. Określenie, które w różnych kręgach funkcjonuje pejoratywnie i nie widać, by obraz ten miał się zmienić. Może nowe pokolenie zmieni sytuację.

Tags: , ,

Brak komentarzy

Na tropie Euro 2012 – cz. 1

pl2012Wszyscy już chyba w Polsce wiedzą, że w spółce zajmującej się organizacją Euro 2012 w Polsce, dostaje się 100 tysięcy premii. To sympatyczne pieniążki i postanawiam je zdobyć, a co. Dam tu spółce parę rad i to w odcinkach, więc będzie, że „pracuję na etat”. Dziś część pierwsza.

Prześledziłem dziś, jak spółka PL.2012 działa w Internecie, by promować Mistrzostwa Europy, które odbędą się w 2012 roku. Na początek powiem, że cieszę się, że oficjalna strona spółki jest na bieżąco aktualizowana, a poruszanie się po niej nie sprawia trudności. Zaznaczam to, by nie było, że ze mnie typowy Polak, co będzie narzekał, a nie dostrzega pozytywów.

Natomiast nie mogę przejść obojętnie obok tego, że kilka spraw nie gra.

1. Zarówno po wpisaniu w Google „uefa 2012”, jak i „euro 2012” strona nie wyświetla się na pierwszym miejscu. Wystarczyłoby ją trochę wypozycjonować i byłaby. Pierwsza rzecz jaka kibic powinien zobaczyć, to oficjalna strona. Inaczej spółka PL.2012 nie panuje nad przekazem, a co za tym idzie tworzeniem wizerunku Euro 2012 w Polsce.

2. Spółka PL.2012 reklamuje ambasady kibiców (projekt, który sprawia, że kibicom łatwiej poruszać się po obcym mieście, w obcym państwie). To świetna idea. Wchodzę na stronę ambasad i co? I linku do strony o Euro2012, ba, informacji jakiejkolwiek, ze świecą szukać. Podobnie jest z oficjalną stroną UEFA. Nie ma na niej – a przynajmniej ja, po długich poszukiwaniach, nie znalazłem – linku do oficjalnej strony mistrzostw. Jak więc obcokrajowcy mają do niej trafić. Smutne to tym bardziej, że aktualne newsy na stronie UEFA są z… 2007 roku. Chyba nie tak powinna wyglądać polityka informacyjna i wykorzystanie Internetu przez PL.2012.

3. Rzuciła mi się w oczy jeszcze jedna sprawa. Na zagranicznych wersjach naszej oficjalnej strony Euro 2012, nie wszystkie frazy, czasem nawet artykuły, są przetłumaczone.

Naprawdę nie chcę się czepiać, ale te błędy, które przytoczyłem świadczą o trzech podstawowych błędach:

– spółka nie kontroluje pozycji w Google

– spółka nie dba o to, by jej stronę promowali choćby najważniejsi partnerzy

– spółka nie dba o przekaz dla obcokrajowców

Cóż, na ostatnią bolączkę nie mam wpływu. Na dwie pierwsze mogę mieć minimalny, zamieszczając link do oficjalnej strony Euro 2012: www.2012.org.pl.

Tags: , ,

Brak komentarzy

Strona za kierownic

autkoDziś przed dużym skrzyżowaniem pewien idiota zajechał mi pas bez użycia kierunkowskazu. Poziom wkurzenia wskoczył mi na 1 level. Następnie ów idiota rozmawiając przez komórkę (nie ma żadnych w głowie, to ratuje się GSM-em) nie spostrzegł się, że światło zzieleniało już jakiś czas temu. Poziom wkurzenia – level 2. A gdy się spostrzegł, naszemu mistrzowi kierownicy zgasł silnik…

…level 3…

Odpalił, ruszył, a mnie już włączyło się czerwone, a wraz z nim level 4. Są to wyjątkowo długie światła, dlatego brakło mi już skali w tym całym zdenerwowaniu (bardzo się spieszyłem).

Co zapamiętam z tej całej historii?

ADRES STRONY INTERNETOWEJ wytatuowanej na tyłku tego demona prędkości. Zapamiętam, że szczerze nienawidzę firmy o tym adresie, ponieważ za kółko sadza ludzi, którzy nie powinni się za nim znaleźć.

Ku przestrodze tym, którzy podają adres swojej strony na samochodzie (dobry pomysł) – paradoksalnie sposób w jaki korzystamy z dróg również wpływa na wizerunek firmy.

Tags:

1 Komentarz