wizytowka1Ostatnio poprosiłem naszą grafik, by przygotowała firmowe wizytówki do druku. Pomyślałem, że fajnie będzie zamieścić na wizytówkach nasze zdjęcia. Nie raz zdarzyło mi się odnaleźć w portfelu, czy w kieszeni marynarki, wizytówkę należącą do… nikogo. A przynajmniej nikogo, kogo bym kojarzył. Problem ten nasila się zwłaszcza po bankietach, gdzie wymienia się wizytówki z masą osób i nawet geniusz miałby problem z zapamiętaniem każdej osoby, z którą się rozmawiało.

Uznałem, że wprowadzenie zdjęcia będzie ożywcze. Sprawi, że sama wizytówka zostanie lepiej zapamiętana i pokaże, że jesteśmy postępową i nowoczesną firmą. Przede wszytkim jednak sprawi, że człowiek z wizytówki nie będzie anonimowy i jak ktoś będzie robił porządek w wizytówkach za rok, to patrząc na moje zdjęcie przypomni sobie, że jest taki facet co siedzi w branży e-marketingu i może jeszcze coś się na tym zna. Wizytówka nie będzie anonimowa. Ja nie będę anonimowy.

Skończyło się na tym, że na wizytówkach jednak nie będzie zdjęć. Z kim bym nie rozmawiał, każdy ma raczej negatywne odczucia co do takiej formy budowania, a właściwie utrwalania wizerunku. I dziwi mnie to wielce, zwłaszcza jak widzę serwisy społecznościowe typu nasza-klasa.pl itp., gdzie zdjęcia zamieszcza się na wyścigi. Czyli wstawianie fotek bez celu jest cool, a tam, gdzie one faktycznie są potrzebne jest odbierane źle? Przypuszczam, że gdy na zachodzie stanie się to popularne, a w Polsce nastanie kolejne pokolenie (uzależnione od wstawiania swoich fotek wszędzie gdzie się da), wówczas fotowizytówki staną się standardem.

Tyle tylko, że wówczas nie będą już komunikować o nowoczesności i otwartości firmy. Będą zwykłymi wizytówkami.

Tags: ,